Poprzedni temat «» Następny temat
Akira- Droga do tajemniczego ogrodu
Autor Wiadomość
Aria 

Wysłany: 2013-08-11, 12:18   

Podjęłaś najważniejszą decyzję swojego życia w ciągu zaledwie kilku sekund, które dla pokemonów wydawały się wiecznością. Ostatecznie ostrożnie wyrzuciłaś stworki przez dziurę. Po drugiej stronie tłum momentalnie zaczął klaskać oraz wiwatować. Czyżby olbrzymi, pasiasty pies wykonał swoje zadanie? Przynajmniej od wolności dzieliły ciebie już jedynie „mury”. Dlatego też rozpoczęłaś mozolny spacer na dół. Tym lepiej, ponieważ dym jakimś cudem omijał dolne partie pomieszczenia. Jednak szczegółowej odpowiedzi mogli udzielić tobie jedynie chemik oraz strażak. Niestety zejście wymagało dwa razy więcej uwagi czy koncentracji. Kawałki gruzu umykały spod stopy, niekiedy drewno głośno skrzypiało, a szkło rozpadało. Pechowo ostatnia prosta przysporzyła najwięcej trudności. Praktycznie nogi uciekły przed siebie, cztery litery obiły o twardą powierzchnię, a lewy łokieć odmówił posłuszeństwa. Najwyraźniej przez kilka najbliższych dni wyprostowanie ręki sprawi tobie spore kłopoty. Jednak od czego są szpitale! Międzyczasie konik morski stracił początkowy zapał. Czyżby zmęczenie? Raczej zatrucie niebezpiecznym gazem. Przecież wodny pokemon był mniejszy, drobniejszy od twej osoby i zużywał zapasy płynów tworząc kolejne bąbelki. Istniała jakaś szansa na poznanie negatywnej strony kuzyna. Tymczasem zanim zdążyłaś znaleźć bezpieczną kryjówkę, to resztki ściany runęły niczym zapałki. Wbrew wszelkim przewidywaniom nie zostałaś przysypana. Pośrodku słabej konstrukcji powstała dziura. Światło słoneczne raziło nieprzyjemnie po oczach, nieznajome głosy przyprawiały o ból głowy, a powiew świeżego powietrza zakończył się utratą przytomności...

~Późne popołudnie~

Zostałaś przetransportowana do dziwnego pomieszczenia. Wokół słychać było najróżniejsze dźwięki typu miarowe pikanie urządzenia, nieznajome głosy, odgłos kapania, pospiesznie stawiane kroki. Aczkolwiek zamiast charakterystycznego zapachu spirytusu bądź sterylności czułaś jedynie świeże powietrze. Czyżby zostawili ciebie pomiędzy jakimiś krzaczorami? Ukochany kuzyn by tak nie postąpił! Jednak znałaś go jedynie dwa niepełne dni. Każdy człowiek posiadał mroczne sekreciki... Tymczasem leżałaś samotnie w obcym pokoju. Gdybyś zechciała otworzyć oczy ujrzałabyś jasnozielone ściany ozdobione podobiznami „słodkich” pokemonów. Otwarte okno po lewej zapewniało równie ładny widoczek. Obecnie pomarańczowe słońce powoli chowało się za najwyższymi budynkami. Stan zdrowia? Zostałaś przez kogoś przykryta kołdrą, aż pod same pachy. Lewą rękę sztywno obandażowano i wsadzono w temblak. Pielęgniarki zadbały też o drugą dłoń! Podłączyły tam kroplówkę... Na twarz miałaś założoną maskę tlenową. Nic dziwnego, ponieważ najprawdopodobniej zatrułaś się dymem. Taki urok superbohatera... Niedaleko leżał przycisk, który dawał kadrze medycznej sygnał, aby sprawdzić czego pacjent chce. Zaraz, zaraz... Przez uchylone drzwi mogłaś dostrzec Franka, który chyba rozmawiał z lekarzem.
 
 
Akira 


Wysłany: 2013-08-13, 13:26   

Akira otworzyła oczy, przez moment niepewna, gdzie się znajduje. Po jej głowie wciąż krążyły urywki ostatnich zdarzeń - szalejąc płomienie, pełny dymu korytarz, rozpadająca się ściana... Pełne przejście od tych chaotycznych wspomnień do chwili obecnej zabrało dziewczynie trochę czasu, ale w końcu udało jej się mniej więcej zorientować w swojej sytuacji.
Obecność maski tlenowej na twarzy należała do nowych, ale na pewno nie najprzyjemniejszych doświadczeń w życiu Akiry. Niech ktoś to zabierze! Już chciała wcisnąć przycisk, by przyzwać pielęgniarkę, kiedy zauważyła kuzyna. Najpierw ucieszyła się, widząc go całego i zdrowego, lecz zaraz poczuła również jakiś dziwny niepokój. Przez moment usiłowała przypomnieć sobie, o co mogło chodzić, aż w końcu z przerażeniem zrozumiała, co przywodził jej na myśl widok Franka. Biedny, mały Horsea! Dziewczynę natychmiast przygniotło ogromne poczucie winy. Sama najwyraźniej zapłaciła bardzo niską cenę za swoje przygody, ale co z konikiem morskim? Jak mogła być tak nieodpowiedzialna i pozwolić, żeby powierzonego jej opiece pokemona spotkała krzywda? Zwłaszcza teraz, kiedy Centrum było zniszczone! Co ona sobie wtedy myślała?! Akira nie zdziwiłaby się, gdyby Frank nigdy jej tego nie wybaczył. Ona w każdym razie nie miała zamiaru pozwolić sobie zapomnieć o swoim karygodnym postępku.
Kiedy odrobinę ochłonęła, zaczęła zastanawiać się, co powinna teraz zrobić. Musiała dowiedzieć się, w jakim jest stanie i jaki los spotkał pokemony. Podejrzewała jednak, że kiedy tylko Frank zorientuje się, że ona już nie śpi, natychmiast również do niej podejdzie. Na samą myśl o konfrontacji czuła nieprzyjemny ucisk w żołądku. Będzie musiała go przeprosić, ale jak chłopak zareaguje? Przez chwilę wyobrażała sobie różne scenariusze przebiegu tej rozmowy, zwykle kończące się wypadnięciem kuzyna z pokoju zaraz po tym, jak powiedział jej, że nie chce mieć z nią nic wspólnego.
Ta nieszczególnie zachęcająca wizja nie była jedynym z jej problemów - Akira zastanawiała się też, czy jej rodzice zostali powiadomieni o tych nieszczęśliwych wydarzeniach. Gdyby tylko dowiedzieli się, że ich córka wylądowała w szpitalu... Nastolatka zdecydowanie wolałaby, żeby pozostawiono ich w słodkiej niewiedzy, ale kto wie, co postanowił Frank Jordan, kiedy była nieprzytomna? Oczyma wyobraźni już widziała jak wpadają do pomieszczenia, od progu zapewniając ją, że kiedy zostanie wypuszczona ze szpitala, natychmiast i na zawsze wróci do domu.
Z tego wszystkiego miała ochotę stchórzyć i jeszcze przez chwilę udawać, że jest wciąż pogrążona we śnie, przynajmniej dopóki nie poczuje się choć trochę gotowa na zetknięcie z rzeczywistością i nie przyjdą jej do głowy odpowiednie słowa, którymi mogłaby przywitać kuzyna. Zauważyła jednak, że z tych ponurych rozmyślań nie przychodzi jej jak na razi nic poza pogorszeniem nastroju, zmusiła się więc, by wreszcie wcisnąć przycisk.
_________________
Dziennik Postaci || Przygoda

Houndour Feray || Pichu Jay || Buizel Lutra

Ataki: Bite, Howl, Smog, Ember || Zdolność: Flash Fire || Ukryta zdolność: Unnerve
Ataki: Thundershock, Charm || Zdolność: ? || Ukryta zdolność: ?
Ataki: Sonic Boom, Growl, Water Sport, Quick Attack || Zdolność: Swift Swim || Ukryta zdolność: Water Veil
 
 
Aria 

Wysłany: 2013-08-16, 00:23   

Każdego człowieka o szlachetnym sercu dręczyłyby wyrzuty sumienia, gdyby naraził życie innej osoby albo pokemona. Niestety czasu już nie cofniesz i pozostawało jedynie przyjąć konsekwencje własnego działania. Ostrożnie nacisnęłaś przycisk, a lampka zamontowana nad drzwiami (widoczna od strony korytarza) zaświeciła się. Oczywiście fioletowłosy chłopak jako pierwszy dostrzegł ten szczegół. Dlatego też uprzejmie przeprosił swojego rozmówcę, równocześnie obdarzając go zmieszanym uśmiechem. Następnie stanął przed drzwiami do twojej sali i zachowując kulturę zapukał. Ostatecznie przekroczył próg pomieszczenia z niebyt wesołą mina. Czyżby część twoich przypuszczeń okazała się prawdziwa? Niestety przez krótką chwilę zostałaś pozbawiona możliwości rozmowy, ponieważ przybyła wezwana pielęgniarka.
-Dzień dobry... Jak tam samopoczucie Złotko? Zostałaś tutaj przywieziona, ponieważ strażacy podejrzewali zatrucie dwutlenkiem węgla. W zasadzie uratowali tobie życie. Możesz już zdjąć maskę tlenową. Jednak gdybyś poczuła kłucie, zaczęła kaszleć, cokolwiek... weź dziesięć głębokich wdechów. Ehhh... Mało zazdroszczę zwichniętego łokcia Słoneczko. Za tydzień powinnaś odwiedzić lekarza i on zadecyduje. Jutro rano będziesz mogła wyjść ze szpitala... Jakbyś czegoś potrzebowała, to wystarczy nacisnąć przycisk.- kobieta miała dość przyjazne podejście, a co najważniejsze przestawiła tobie same fakty. Natychmiast sprawdziła przepływ kroplówki, opatrunek, żeby wreszcie wyjść. Nadeszła chwila prawdy... Kuzyn powoli zajął miejsce obok łóżka. Dobry obserwator zauważyłby dodatkowy stołeczek. Czyżby mieli położyć tutaj kogoś jeszcze? Międzyczasie pierwszym co opuściło usta Franka było westchnięcie. Nieświadomie zacisnął swe dłonie na kolanach. Jakby zamyślony, trochę nieobecny zaczął opowiadać o brakujących elementach układanki...
-Pewnie jesteś ciekawa jak nam poszło. Ehhh... Wolałem oszczędzić cioci kolejnych zmartwień dlatego trochę nakłamałem, że opuściliśmy Centrum przed wybuchnięciem pożaru. Szczerze? Właśnie zburzyli resztki budynku i stawiają nową konstrukcję zupełnie od podstaw. Ponieśliśmy też ofiary w pokemonach oraz ludziach. Ktoś spał na górnym łóżku, a dym zrobił swoje. Jeszcze inny śmiałek pobiegł ratować rzeczy osobiste, stworki... Utknął pod zwalonymi belkami. Niestety ich podopieczni stracili jakiekolwiek szanse przeżycia... Wiesz, jestem dumny, że Horsea pomógł tobie przetrwać... Teraz powinnaś trzymać kciuki, żeby również wyzdrowiał. Przynajmniej ten trawiasty i ziemny mają się dobrze. Możesz je odwiedzić jutro. Jeśli masz nadal wątpliwości czy pytania, to mów śmiało.- głos Jordana przepełniało ogólne zmęczenie, a nawet ledwo dosłyszalny smutek. Nastolatek odruchowo przetarł twarz ręką. Odczekał około minuty i obdarzył cię badawczym spojrzeniem. Oczywiście jego relacja brzmiała dość chaotycznie, jednak wyznawał zasadę: "Lepsza szczera prawda niż słodkie kłamstwa". Każda osoba widząca dzisiejszą tragedię zrozumiałaby twój szok, zagubienie, złość lub inne skrajne emocje. Najwyraźniej los obdarzył cię sporym szczęściem. Aczkolwiek parę spraw pozostało nierozwiązanych... Zapytasz kuzyna? Zrezygnujesz?
 
 
Akira 


Wysłany: 2013-08-20, 12:25   

Akira z ulgą pozbyła się maski tlenowej. Pozostałe informacje uzyskane od pielęgniarki także były dosyć pocieszające. Wypuszczą ją już jutro rano? To wcale nienajgorzej, to coś na twarzy sprawiło, że Akira zaczęła się obawiać, iż przyjdzie jej spędzić w szpitalu znacznie więcej czasu. Zwichnięty łokieć to też nic przyjemnego, ale da się przeżyć. Przynajmniej niczego sobie nie złamała.
Ledwo mogła zmusić się, by spojrzeć na kuzyna, teraz, kiedy zostali sami i musiała stawić czoła prawdzie, jakakolwiek by ona nie była. Zachowanie Franka tylko pogłębiło jej niepokój o los Horse'a.
Z jakiegoś powodu do tej pory nie przyszło jej do głowy, że ktoś mógł naprawdę zginąć w pożarze. Kiedy poświęcała się ratowaniu dwóch pokemonów, wokół niej mogli umierać ludzie, a ona nic o tym nie wiedziała. Ta wizja sprawiła, że dziewczyna poczuła się słabo. Dopiero słowa chłopaka uświadomiły jej również, że i ona sama mogła bardzo łatwo stać się ofiarą płomieni lub dymu. Teoretycznie wiedziała o tym i wcześniej, kiedy pod wpływem adrenaliny podejmowała różne głupie decyzje, ale wydawało się to całkiem nierealną perspektywą.
Nagle uświadomiona o śmiertelności własnej i innych, Akira przez chwilę siedziała w ciszy, przytłoczona ciężarem swoich myśli. Słowa Franka Jordana o jego pokemonie zdążyły już przebrzmieć, kiedy wreszcie wyrwała się z zamyślenia i zrozumiała, co do niej powiedział.
- Oczywiście, że będę trzymać kciuki za Horsea! - zapewniła go natychmiast. Potem wzięła głęboki oddech i powiedziała: -Tak bardzo cię przepraszam, że pozwoliłam, że coś mu się stało! Cokolwiek mu teraz dolega, to wszystko moja wina. Nie wiem, jak mogłam być taka durna. Przepraszam... - Zamilkła, zanim jej głos się załamał.
Ukryła twarz w dłoniach, nie mogąc już znieść patrzenia kuzynowi w oczy. W duchu przygotowywała się na przyjęcie ostrych słów, którymi zapewne zaraz ją poczęstuje. I będzie miał zupełną rację!. Pod powiekami poczuła piekące łzy. Miała nadzieję, że uda jej się nie rozpłakać w obecności chłopaka. Kiedy uznała, że główne niebezpieczeństwo minęło, odjęła ręce od twarzy i położyła je przed sobą na pościeli, po czym wbiła w nie wzrok. Żeby trochę ochłonąć, skupiła się na dalszej części jego wypowiedzi.
Tak, złożenie wizyty uratowanym pokemonom to dobry pomysł. Na pewno tak zrobi... ale to jutro. Teraz, po tej raczej emocjonalnie wyczerpującej rozmowie, na nowo zaczynała odczuwać zmęczenie. Pozostawała jednak jeszcze jedna kwestia, którą chciała spróbować wyjaśnić, zanim pozwoli sobie na dalszy odpoczynek.
- Czy wiadomo, co spowodowało pożar? - zapytała, przyglądając się chłopakowi z podszytą niepokojem ciekawością.
_________________
Dziennik Postaci || Przygoda

Houndour Feray || Pichu Jay || Buizel Lutra

Ataki: Bite, Howl, Smog, Ember || Zdolność: Flash Fire || Ukryta zdolność: Unnerve
Ataki: Thundershock, Charm || Zdolność: ? || Ukryta zdolność: ?
Ataki: Sonic Boom, Growl, Water Sport, Quick Attack || Zdolność: Swift Swim || Ukryta zdolność: Water Veil
 
 
Aria 

Wysłany: 2013-08-30, 20:38   

Na pozór te kilka mało ważnych informacji potrafiło przewrócić życie większość mieszkańców Pewter. Jedna śmierć zakrawała już o miano tragedii dla chociażby najbliższej rodziny, a co dopiero dwie oraz strata niczemu winnych pokemonów. Wszystko przez chęć szybkiego zarobku, władzę, czyjeś mroczne serca. Najwyraźniej złodzieje nie przewidzieli konsekwencji własnych działań albo zabrakło im jakiegokolwiek głosu sumienia. Jednakże złapanie bandytów zależało teraz wyłącznie od funkcjonariuszy policji. Tymczasem wyraziłaś szczerą skruchę i dorzuciłaś nawet przeprosiny. Kilka chwil minęło zanim uspokoiłaś wewnętrzną huśtawkę emocjonalną. Natomiast kuzyn zachował podejrzany, niecodzienny stoicki spokój. Czyżbyś właśnie odkrywała jedną z mroczniejszych stron Franka? Wcześniej przypominał przykładnego, starszego brata. Ostatecznie chłopak zmierzył ciebie chłodnym spojrzeniem. Niespodziewanie jego twarz ozdobił złośliwy uśmieszek. Jedno pozostawało pewne... Ten chłopczyk, z którym biegałaś po podwórku bądź wymyślałaś różne rzeczy itp. prawdopodobnie zaginął. Przecież każdy dorasta, nabywa doświadczenie życiowe oraz udaje aniołka przed rodzicami...
-Jeśli mam być całkowicie szczery, to przyjmuję przeprosiny. Brawura czasami przesłania człowiekowi logiczne myślenie. Przecież mogłaś wyrzucić Horsea razem z pozostałymi stworkami. Nawet powinnaś spróbować wyskoczyć po swojemu. Niestety mleko zostało rozlane i pozostaje posprzątać. Przynajmniej otrzymasz miano lokalnej bohaterki. Kto wie... Może policja wręczy tobie medal?- jego ton został "wyprany" z jakichkolwiek emocji. Czysta obojętność bolała najbardziej takie osoby jak małe dziewczynki. Oczywiście pragnienie kary nie zawsze przynosiło ulgę, gdy człowiek już ją otrzymywał. Nagle fioletowowłosy przeciągnął się leniwie. Oparł delikatnie łokcie o brzeg łóżka. Następnie otrzymałaś delikatnego prztyczka w nos. Jordan uczynił sobie przysługę wybierając koordynatorstwo. Właściciele stworków z jego kręgu umieli grać, stawali się prawdziwymi aktorami. Wreszcie kuzyn ujawnił rąbka tajemnicy...
-Policja podejrzewa, że pożar miał tylko odwrócić uwagę od kradzieży pokemonów. Podejrzani przebywali w budynku prawdopodobnie cały czas podając się za trenerów albo koordynatorów. Wiesz... Pokazy są rzadkim zjawiskiem, a tylko zwycięzca dostaje wstążkę. Potem wyczekali odpowiedni moment. Nastolatek z przeładowanym plecakiem przyciągałby wzrok ciekawskich... Dalej nie trudno sobie wyobrazić. Złodzieje zdewastowali salę operacyjną, równocześnie zgarniając cenniejsze przedmioty. Później wystarczyło uszkodzić ścianę. Technicy pobrali próbki, więc śledztwo ruszyło pełną parą.- relacja została zakończona głośniejszym westchnięciem bądź odetchnięciem. Sprawcy uciekli cali, zdrowi, zabierając ranne pokemony, medykamenty. Czarny scenariusz zakładał nielegalną sprzedaż "żywego towaru". Ktokolwiek ich dorwie udaremni grupie przestępczej dalsze, straszne działania. Hmm... Czyżby Frank przerzucił minimalną część ciężaru również na twoje barki? Brak Centrum Pokemon oznaczało przełożenie najbliższych pokazów, zaniechanie walk z liderem, zamknięcie lokalnych zawodów sportowych. Nagle koordynator puścił tobie oczko. Podniósł cztery litery, jednocześnie ręką czochrając twą fryzurę. Nadszedł czas pożegnania. Przecież chłopak musiał poszukać odpowiedniego noclegu, zjeść, odwiedzić podopiecznych. Dlatego też leniwie skierował swe kroki do drzwi. Ostatnie co ujrzałaś to pomachanie ręką. Później świat spowiła ciemność. Cóż... Najwyraźniej straciłaś przytomność lub leki usypiające zrobiły swoje.

~Dzień 5~
Poranek przyciągnął za sobą deszczowe chmury. Czemu zawsze tam gdzie wybucha pożar, następnego dnia niebo próbuje oczyścić dogorywającą ziemię? Zamknięte okno ograniczało dostęp świeżego, ale zarazem chłodnego powietrza. Po pomieszczeniu rozchodził się cichy odgłos miarowego, kilkukrotnego pukania. Najprawdopodobniej zaczęło padać. Niegroźna mżawka raczej nie przestraszy trenerów, hodowców, koordynatorów. Gdybyś zechciała otworzyć oczy zauważyłabyś jedynie smutne szarości. Takie uroki dnia bez słonecznych promieni. Kroplówka oraz aparatura znikły. Ktoś zostawił na szafce nocnej papier do podpisania. Pewnie wspomniany wpis ze szpitala. Tymczasem stołeczek zajmowała taca ze śniadaniem. Niewielka porcja obejmowała kubek letniej herbaty, dwie kromki chleba, masło, dżem, szynkę, ser. Zaścielone łóżko obok sygnalizowało, iż dzisiaj położą tutaj innego pacjenta. Zaraz, zaraz... Pośrodku kołdry siedziała różowiuteńka, dorodna wisienka. Wielkie oczy przypominające węgielki obserwowały twoje ruchy. Jej listek przypominał stylową grzywkę. Tylko skąd przywędrował ten maluch... Podjąć rozmowę? Zignorować gościa?
 
 
Akira 


Wysłany: 2013-09-29, 12:07   

Akira otworzyła oczy i spędziła dłuższą chwilę na kontemplacji siateczki drobnych pęknięć na suficie. Panująca w pokoju szarość idealnie odzwierciedlała jej nastrój. Choć jej stan fizyczny był już całkiem niezły, przepełniało ją poczucie beznadziei. Nie dość, że nadal zadręczała się sprawą Horsea, to wczorajsze informacje o udanej kradzieży pokemonów wcale nie poprawiły jej nastroju, a wręcz przeciwnie. Miała nadzieję, że policja będzie w stanie ich zatrzymać. Sama chętnie dowiedziałaby się trochę więcej na ten temat, ale była przecież tylko nastoletnią trenerką. Szanse, że uda jej się zdobyć jakiekolwiek informacje, były więc minimalne.
W końcu zmusiła się, by wreszcie coś ze sobą zrobić, wtedy zaś ujrzała uroczą niespodziankę w postaci pokemona-wisienki. Rozejrzała się, jednak stworek najwyraźniej przybył do jej pokoju bez opieki. Po chwili wahania dziewczyna zdecydowała się do niego odezwać.
- Cześć, skąd się tu wziąłeś? - Choć wiedziała, że pokemon nie jest w stanie jej odpowiedzieć, nie mogła powstrzymać się od zadania pytania. - Czy to nie ciebie znalazłam w Centrum? Przyszedłeś mnie odwiedzić? - Uśmiechnęła się szeroko i wyciągnęła rękę, aby pogłaskać pokemona. Był absolutnie rozkoszny i Akira po prostu czuła, jak się roztapia.
Po paru przyjemnych chwilach poświęconych zachwycaniu się maluchem, dziewczyna sięgnęła po tacę ze śniadaniem, zastanawiając się, czy powinna poczęstować wisienkę. Pewnie byłoby jej miło, ale nastolatka martwiła się trochę, czy aby stworek nie jest na jakiejś specjalnej diecie. Bądź co bądź, poznała go w Centrum Pokemon. W końcu jednak postanowiła zaryzykować i podsunęła mu kawałeczek sera. Następnie sama zaś zabrała się za jedzenie.
Kiedy skończyła, uznała, że jest gotowa, aby opuścić pokój. Nawet jeśli za oknem wciąż było ponuro, Akirze wróciła pogoda ducha i chęć do działania. To chyba obecność wisienki tak znakomicie wpłynęła na jej samopoczucie. Z wdzięcznością pogładziła stworka po liściu, po czym sięgnęła po pozostawiony na stoliku papier i postawiła zamaszysty podpis w przeznaczonym do tego miejscu.
- Dość tego wylegiwania się - rzuciła, częściowo do pokemona, częściowo do siebie. Wstała z łóżka i przeciągnęła się, a następnie wzięła różową kuleczkę na ręce. - Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko małemu spacerowi? Musimy się dowiedzieć, skąd się tutaj wziąłeś...
Z nieco niepewną miną wysunęła się na korytarz, rozglądając się za kimś, kto mógłby jej wyjaśnić zarówno sprawę wisienki, jak i miejsce pobytu Horsea, którą Akira miała zamiar odwiedzić. Poza tym należało w jakiś sposób odnaleźć kuzyna i odebrać swoje rzeczy. Nie mogła się doczekać zwłaszcza spotkania ze swoimi podopiecznymi. Nareszcie będzie mogła powitać Jay'a w drużynie! Ta całkiem zwyczajna rzecz wydawała się teraz, po wszystkim, co się ostatnio zdarzyło, dziwnie odrealniona.
Myśl o Pichu przypomniała jej o dziewczynie, której oddała swoją Kaiso. Miała nadzieję, że nic im się nie stało, jednak nie mogła być pewna, czy Sophie czasem nie spędziła feralnego poranka w Centrum Pokemon. Akira nie zwróciła nawet uwagi, w którą stronę tamta udała się po zakończeniu wymiany. Dobrze byłoby o nią zapytać, ale do kogo się z tym zwrócić? Cóż, może Frank okaże się pomocny i w tej sprawie...
_________________
Dziennik Postaci || Przygoda

Houndour Feray || Pichu Jay || Buizel Lutra

Ataki: Bite, Howl, Smog, Ember || Zdolność: Flash Fire || Ukryta zdolność: Unnerve
Ataki: Thundershock, Charm || Zdolność: ? || Ukryta zdolność: ?
Ataki: Sonic Boom, Growl, Water Sport, Quick Attack || Zdolność: Swift Swim || Ukryta zdolność: Water Veil
  
 
 
Aria 

Wysłany: 2013-10-24, 22:55   

Jak wcześniej wspomniano... Cherubi uważnie obserwowała każdy twój krok czy gest. Nagle zadałaś jej kilka trudnych pytań, jednakże wisienka zachowała stoicki spokój. Zamrugała oczkami, nadymała policzki i cierpliwie czekała. Tylko na co? Kogo? Niestety... Żeby zrozumieć pokemona Akira musiałaby utworzyć z nim specyficzną więź. Tymczasem trawiasty stworek towarzyszył wybawicielce zaledwie drugi raz. Przynajmniej Feray wykonywała polecenia bez większych sprzeciwów. Tak poza tym nadzwyczajny gość wolał unikać kontaktu fizycznego. Czasami trudno zapracować na zaufanie. Cóż... Zdążyłaś zjeść śniadanie, poczęstować Cherubi oraz odkryć kolejny fakt. Stworek nie przejawiał zbytniego zainteresowania wobec szczerego podarunku. Najprawdopodobniej preferował wodę, słońce bądź inne, nietypowe smakołyki.
Ostatecznie podpisałaś dokumenty i zabrałaś Cherubi ze sobą. Opuściłaś pospiesznie salę, aby znaleźć lekarza prowadzącego twój przypadek, pielęgniarkę, lub przy odrobinie szczęścia, kuzyna. Dopiero po dłuższej chwili rozglądania się, dostrzegłaś znajomą sylwetkę. Fioletowowłosy ponownie rozmawiał z personelem medycznym. Pewnie przyszedł odebrać ukochaną kuzyneczkę. W końcu wujostwo wyznaczyło mu wielce odpowiedzialne zadanie- odgrywanie niańki. Minęła dosłownie chwila, a wasze spojrzenia spotkały się. Oczywiście twarz Jordana ozdobił lekki uśmiech, jednocześnie nastolatek pomachał do ciebie. Następnie, jak gdyby nigdy nic, podszedł i rozpoczął gadkę jako pierwszy. Czyżby wczorajsze chumorki mu przeszły??
-Samopoczucie w miarę dobre? Zdrówko dopisuje? Ooo... Znalazłaś nawet nasz skromny prezent. Policja ustaliła, że właściciel Cherubi zginął w pożarze. Ocaliłaś ją, więc wspólnie wynegocjowaliśmy pewien kompromis. Zamiast wysyłać bezbronnego pokemona w dzicz albo oddawać pod opiekę profesora Oak'a, zyskałaś szansę stworzenia jej nowego domu. Hmm... Zaleczenie rany psychicznej, to trudne zadanie. W każdym bądź razie... Powodzenia!- koordynator natychmiast poklepał ciebie przyjaźnie po ramieniu. Dosłownie moment później potargał tobie fryzurę. Braterskie nawyki trudno wykorzenić... Międzyczasie Cherubi lekko zadygotała. Pewnie wolałaby zapomnieć te wszystkie, przykre wydarzenia. Niestety przewrotny los doświadczał każdego tak samo. Będziesz musiała pomyśleć jak najlepiej powitać trawiastego pokemona. Przedstawić swą osobę? Powiedzieć kilka słów otuchy? Stwierdzić, iż rozumiesz?
-Zaraz, zaraz... A, tak. Rzeczy osobiste odbierzesz w recepcji. Żeby założyć świeże ciuchy musisz iść do sali, gdzie wcześniej leżałaś. Właśnie... Twoi podopieczni wypoczywają razem z moimi. Zaprowadzę ciebie potem... TAM. Nawet zmuszę do ciężkiego treningu. Oczywiście, tak jak wcześniej obiecałem. Niestety sala lidera jest zamknięta do odwołania. Oboje musimy znaleźć "zastępstwo"...- śmiertelna powaga chłopaka znów powróciła. Przez moment mierzył ciebie badawczym spojrzeniem. Najwidoczniej pod słowem "zastępstwo" ukrył jedno, aczkolwiek nieprzyjemne znaczenie... Frank spróbuje odnaleźć zawody koordynatorskie w innym mieście. Natomiast wszyscy trenerzy musieli lekko zboczyć z właściwego kursu. Istniało więcej liderów niż podstawowa ósemka, jednakże mało kto o nich słyszał. Jakimi stworkami dysponowali? Woleli jeden konkretny typ czy rasę? Gdzie ich szukać? Są silni, słabi, dobrzy, źli? Trzeba przyznać, iż Frank umiał wnosić zamęt. Czyżby znał jakiś sekret trenerskiego świata?
 
 
Akira 


Wysłany: 2014-01-23, 23:46   

Słowa Franka sprawiły, że Akira na moment zamarła. Nie przyszło jej do głowy, że właściciel pokemona mógł nie żyć. A przecież już sam fakt, że Cherubi znalazła się w jej pokoju, powinien dać jej do myślenia. Popatrzyła na trzymaną w ramionach wisienkę, jakby widziała ją po raz pierwszy. Kuzyn miał rację, zajęcie się nią zapowiadało się na trudne wyzwanie. Ale nie takie, którego by się nie podjęła. W końcu to ona uratowała Cherubi, a teraz zaczynała czuć się zobowiązana do zadbania o jej dalszy los. Poza tym otuchy dodawała młodej trenerce myśl, iż u swego boku miała bardziej doświadczonego opiekuna pokemonów. Oby tylko chłopak poza życzeniami miał do zaoferowania też jakieś przydatne porady.
- Dzięki - wymamrotała w końcu, należało bowiem wreszcie przemówić. - Powodzenie z pewnością się przyda.
Skrzywiła się i posłała Frankowi zabójcze spojrzenie, gdy ten śmiał zaatakować jej włosy. Nie miała jednak czasu na przekomarzanie się, gdyż jej uwagę wciąż skupiała na sobie Cherubi. Akira najchętniej by ją po prostu mocno przytuliła, ale zdążyła już zauważyć, że pokemon nie przepadał za jej dotykiem. Dobrze byłoby więc w ogóle uwolnić ją z objęć, na razie jednak taka opcja raczej nie wchodziła w grę - wisienki nie można było po prostu wycofać do pokeballa, a Akira wątpiła, czy puszczona samopas będzie za nią wiernie podążać i nie zawędruje na przykład na jakiś zupełnie inny oddział.
- Nie będziesz musiał mnie zmuszać - odpowiedziała kuzynowi z uśmiechem. - Nie mogę się doczekać, żeby spędzić trochę czasu z moją gromadką, a i trening bardzo nam się przyda.
Była to prawda. Poza Cherubi musiała powitać w drużynie też niepokornego Jay'a - on sam w sobie wystarczyłby jako źródło problemów wychowawczych, a tu jeszcze trzeba będzie uważać na jego kontakty ze zranioną psychicznie kuleczką. Ale to jeszcze nie było wszystko, jak nagle uświadomiła sobie nastolatka. Przecież nawet Lutra nigdy nie stanęła oko w oko z Feray! Ostatnio tyle się działo, że czuła się, jakby obie były jej podopiecznymi od dobrych paru wieków, a w rzeczywistości nawet swej wiernej Houndour nie znała dłużej niż parę dni.
Musiała więc zająć się zespołem czterech zupełnie nieznanych sobie nawzajem pokemonów, w tym dwóch potencjalnie kłopotliwych. Zapowiadała się ciężka praca. Owszem, było w tym również coś niemal ekscytującego, ale dziewczyna czuła przede wszystkim spoczywającą na niej odpowiedzialność.
Wiadomość o zamknięciu tutejszej sali średnio ją zmartwiła. Oczywiście, pokrzyżowało jej szyki, ale tak naprawdę wcale nie paliła się aż tak bardzo do walki z liderem. Nie uważała, że jest na to w tej chwili gotowa, wręcz przeciwnie. Najpierw trening, trening, trening. I zacieśnianie więzi z pokemonami, albo wręcz dopiero jej nawiązywanie.
Za to ostatnia uwaga o "zastępstwie", jak to określił Frank, nieco zbiła ją z pantałyku. Obiecała sobie, że jeszcze go o to wypyta. Teraz jednak zamierzała udać się do swojego pokoju i włożyć na siebie coś nieco bardziej odpowiedniego do opuszczenia szpitalnych murów.
- Dobra, to ja pójdę się ogarnąć, a potem możemy odwiedzić pokemony - powiedziała. - Spotkamy się przy recepcji.
Cherubi oczywiście zabrała ze sobą, a kiedy dotarły na miejsce, posadziła ją na pościeli.
Przy przebieraniu się próbowała kątem oka stale obserwować wisienkę, na wypadek gdyby ta wpadła na jakiś szaleńczy pomysł, któremu należałoby szybko zapobiec. Zwichnięty łokieć nie ułatwiał dziewczynie życia, ale nie pozostawało jej nic innego, jak tylko zacisnąć zęby i znieść to z godnością. W końcu i tak miała szczęście, że zaledwie na tym się skończyło.
Przez cały czas, odkąd tylko opuściła kuzyna na szpitalnym korytarzu, starała się ułożyć sobie w głowie jakąś ładną i składną wypowiedź, ale szło jej to gorzej niż beznadziejnie. Nagle poczuła się przytłoczona tym wszystkim, co ostatnio działo się wokół niej.
Porzuciła więc wszelkie próby stworzenia jakiejś wielkiej motywacyjnej przemowy, która i tak już zaczęła napawać ją obrzydzeniem, nawet w jej głowie brzmiała bowiem zupełnie nieszczerze. Przykucnęła po prostu przy łóżku, tak, by znajdować się mniej więcej na jednym poziomie z pokemonem, i powiedziała:
- Poznałyśmy się, ale nigdy ci się nie przedstawiłam, więc... Jestem Akira. Trenuję pokemony. Powierzono cię mojej opiece, więc... - zamilkła na chwilę. - Słuchaj, rozumiem, że jest ci teraz bardzo ciężko, ale zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby ci pomóc. Obiecuję. - Kolejna chwila milczenia, tym razem dłuższa. - Mam nadzieję pewnego dnia zostać twoją przyjaciółką. I proszę, żebyś... żebyś mi zaufała.
Nie brzmiało to wcale szczególnie dobrze, a ona sama czuła się bardzo, bardzo niemądra, kiedy czekała na reakcję Cherubi.
A nie był to nawet koniec emocjonalnego wyżymania Akiry na ten dzień: należało przecież odwiedzić pozostałe pokemony, i to nie tylko te własne - nie wolno jej było zapominać o biednym małym Horsea. Mimo iż jej właściciel Akirze przebaczył, dziewczyna wciąż czuła się winna. Spojrzenie w oczy temu stworzeniu będzie trudne, ale konieczne.
_________________
Dziennik Postaci || Przygoda

Houndour Feray || Pichu Jay || Buizel Lutra

Ataki: Bite, Howl, Smog, Ember || Zdolność: Flash Fire || Ukryta zdolność: Unnerve
Ataki: Thundershock, Charm || Zdolność: ? || Ukryta zdolność: ?
Ataki: Sonic Boom, Growl, Water Sport, Quick Attack || Zdolność: Swift Swim || Ukryta zdolność: Water Veil
 
 
Seiki 
Ruszoffy Druid


Wysłany: 2014-01-29, 14:27   

Wraz z dalszą przygodą wprowadzone zostaną znaczne zmiany, traktujemy je jakby trwały od początku. Mam nadzieję, że się przyzwyczaisz do kontynuacji.


Światem mogłaby wstrząsnąć istna fala paniki na wieść o wszystkich katastrofach i nieszczęściach dotkniętych miast i ludzi, gdyby codzienność nie łagodziła ów zjawisk. Trudno było pogodzić się ze stratą, czy odczuwać inne emocje niż smutek i lęk. Każdy chciałby przerodzić to w sen i obudzić się pełny energii na nowy dzień, w którym czekają tylko wspaniałości. Może tak właśnie wyglądają sny? Tylko złudne wrażenie umysłu podczas nocnej aktywności? W dużej mierze tak się stało, że pewien blond włosy chłopak nie posiadał dostatecznej pewności. Poprzedzający wszystko dziwny rozbłysk sprawił, że ocknął się na polanie niedaleko pensjonatu, który należał do jego rodziny. Obok śniła leniwie Abra, a sam młodzian zastanawiał się, co spowodowało tak niezwykły napływ myśli. Odmieniony w swym postępowaniu przeciągnął się przyjemnie i powstał.
- Czas na nas Mental.
Niedaleko istniejące Viridian żyło swoim życiem i zmagało się ze zwykłymi troskami prosperującego miasta. W jego włościach niczym spokojnie maszerujący turysta przechadzała się dziewczyna w kimono. Fioletowe włosy rozwiewał jej powiew wiatru. Niewzruszona w swym postępowaniu przy pasie trzymała srebrny flet i upewniwszy się, że jest bezpieczny, ruszyła przed siebie.

W innej części regiony Kanto, właściwej przygodzie u pewnej panny odbywało się zmaganie z ostatnimi wydarzeniami. Nie należały do szczęśliwych, lecz w tej chwili zatroszczenie się o siebie pozwoliłoby na poprawienie humoru. W Pewter trwały prace nad budową nowego Centrum Pokemon. Prędko nie skończą, a zamknięcie Sali tutejszego lidera nie wróżyło niczego przyjemnego. W szpitalu jak zwykle panowała cisza, lecz aura obowiązków przytłaczała personel i lekarzy. Bez chwili wytchnienia opiekowali się całym dobytkiem, czuwając nad życiem pacjentów. Akira dogadała się z kuzynem. Jordan zniknął kolejny raz, aby dziewczyna mogła pobyć sama. Wypis był formalnie przyjęty, a trenerka gotowa do opuszczenia tych, jakże nieprzyjemnych murów - nie zważając na ich niezastąpioną użyteczność. Posiadła przy sobie pokemona, bez opiekuna i najwyraźniej nieswojo patrzącego na świat. Komunikacja z pewnością poprawi ich relacje oraz odciąży z presji. Po słowach dziewczyny tak właśnie się stało. Cherubi poruszyła się w jej objęciach i całkiem przypadkowo połaskotała opiekunkę listkiem. Wisienka wydała z siebie przyjemny odgłos zaufania i wkrótce potem rudowłosa mogła zauważyć, że pokemon ze zmęczenia przymknął oczka i zaczął oddychać miarowo.
Jak już było wspominane, szpital przechowywał teraz pokemony trenerów i opiekowali się nimi w asyście siostry Joy. Jordan właśnie poszedł po wszystko i będzie oczekiwał na dole.

/W miarę spójny wstępny opis, mam nadzieję. Nie mogę tego wymagać, ale jako MG chcę stawić na krótsze posty, bez rozpisywania i nawarstwiania się tekstu.
 
 
 
Akira 


Wysłany: 2014-01-29, 18:45   

Na widok reakcji Cherubi, Akira poczuła, jak kamień spada jej z serca. Obawiała się, że wisienka się od niej odwróci, całkowicie odmawiając kontaktu, a tu proszę, taka miła niespodzianka. Dziewczyna poczuła, jak na jej twarz wraca uśmiech. Delikatnie przytuliła pokemona, myśląc przy tym, że przydałoby mu się imię. Podejrzewała, że mógł nosić jakieś już wcześniej, a w takim wypadku nie chciałaby go zmieniać z szacunku dla poprzedniego właściciela, lecz mało prawdopodobne było, by ktokolwiek je znał. Mogła co najwyżej spróbować zapytać o to siostrę Joy, która zapewne zajmowała się wcześniej wisienką.
Rozejrzała się po pomieszczeniu, dla upewnienia się, że niczego nie zapomniała, i już była gotowa do opuszczenia sali. Kierując się ku recepcji i Jordanowi, ostrożnie niosła uśpioną Cherubi, by żadne wstrząsy nie przerwały jej odpoczynku. Ukrycie trawiastej w pokeballu byłoby sporym ułatwieniem, lecz w tym celu należało najpierw odzyskać swój dobytek, a zresztą Akira nie była wcale pewna, czy łapanie śpiącego pokemona jest najlepszym z pomysłów, jakie mogły jej wpaść do rudej głowy.
_________________
Dziennik Postaci || Przygoda

Houndour Feray || Pichu Jay || Buizel Lutra

Ataki: Bite, Howl, Smog, Ember || Zdolność: Flash Fire || Ukryta zdolność: Unnerve
Ataki: Thundershock, Charm || Zdolność: ? || Ukryta zdolność: ?
Ataki: Sonic Boom, Growl, Water Sport, Quick Attack || Zdolność: Swift Swim || Ukryta zdolność: Water Veil
 
 
Seiki 
Ruszoffy Druid


Wysłany: 2014-01-29, 20:17   

Chociaż chwilowo słodki stworek poczuł się nieco lepiej. Pewność i komfort niewątpliwie trwać będzie przez określony czas. Cherubi zasnęła, na nieszczęście kontuzji dziewczyny, lecz poza tym nie było problemów. Zwichnięcia nie można bagatelizować, ale z łokciem powinno być za jakiś czas lepiej. Byle nie nadwyrężać stawu. Zatem wszelkie sprawy w tym pokoju zostały załatwione i Akira wybierała się na dół do kuzyna. Po krótkim marszu i napotkaniu na swej drodze bardziej lub mniej przyjemne widoki, zeszła po schodach do holu. Zawierucha jeszcze nie minęła, więc rudowłosa mogła liczyć, że Jordan szybciej ją namierzy niż ona jego. Tak się stało po paru minutach od chwili zejścia. Chłopak z wesołym wyrazem twarzy i podniesioną ręką wolał Akire. Trzymał w dłoni spory bagaż, który nie wydawał się być ekwipunkiem, jaki oboje mieli przy sobie ostatnim razem.
- Akira spójrz na to. Zerknąłem na chwilę i oniemiałem. Było zaadresowane do ciebie. - powiedział podekscytowany. Równie wielkie zdziwienie go dopadło i liczył na wyjaśnienie skąd taka niespodzianka, przede wszystkim od kogo.

wuj Norringhton napisał/a:
Witaj Akiro,
dowiedziałem się o twoim niedawnym konflikcie z rodzicami. Przykro mi z ich powodu, zabraniać córce spełniać marzenia. Przyjmij proszę ten mały podarunek. Na pewno ci się przyda w tych trudnych chwilach. Odwiedź mnie w Saffron abyśmy mogli ponownie porozmawiać.

Trudno o wyczucie intencji poprzez tekst, lecz sądząc po ostatnim spotkaniu nie wróży to owocnej współpracy. Sztuczne przymilanie i przekupstwo na rzecz pozyskania odziedziczonego przez Akire przedmiotu. Tego mogła być pewną. W środku jak się okazało, mieściły się wszelkie różności (przedmioty do otrzymania), a kosztowały istny majątek.
_________________


 
 
 
Akira 


Wysłany: 2014-01-29, 20:51   

- O, a cóż to takiego? - zainteresowała się, podchodząc do kuzyna. Zaraz potem otworzyła szeroko oczy i popatrzyła na pakunek z niedowierzaniem. - Ee... do mnie? To chyba jakaś pomyłka - mruknęła, lekko się krzywiąc, gdyż jej łokieć okazał się niezbyt entuzjastycznie nastawiony do próby połączenia oględzin dołączonego kawałka papieru oraz stabilnego trzymania Cherubi w objęciach.
Nazwisko widniejące na liściku natychmiast przykuło jej uwagę i obudziło wspomnienia. Przez moment znowu siedziała pod kwitnącym drzewem wiśni, podejrzliwie wpatrując się w wuja.
Tak, podejrzliwość to wszystko, co również dzisiaj miała mu do zaoferowania. No, i może jeszcze trochę zaskoczenia. Dlaczego niby przypomniał sobie o niej właśnie teraz? Wiedział, że wyruszyła w podróż wbrew woli rodziców - to jeszcze nie było tak niezwykłe, w końcu była poszukiwana przez policję, mógł więc o tym słyszeć, a i jej zdesperowani rodziciele mogli zwrócić się do niego z prośbą o pomoc, choć wydawało się to mało prawdopodobne. Ale skąd mógł wiedzieć, że Akira znajdowała się w szpitalu w Pewter...?
Poczuła nagły niepokój i szybko rozejrzała się po zatłoczonej recepcji, mimo iż wiedziała, że nie ma to żadnego sensu. Czego niby miała szukać?
Odwiedzić go w Saffron... Cóż, od tego miasta dzieliła ją jeszcze daleka droga. Będzie więc dużo czasu, aby się nad tym zastanowić.
W końcu zorientowała się, iż Jordan najwyraźniej liczy, że ona go oświeci.
- Wuj Norrington to przyrodni brat mojego taty - wyjaśniła. - Spotkałam go tylko raz, na pogrzebie babci, chciał wtedy odkupić mój naszyjnik. Od tego czasu nigdy go nie widziałam. I nie mam zielonego pojęcia, dlaczego miałby mi teraz coś przesłać. - Bezradnie wzruszyła ramionami. - Nie jestem pewna, czy powinnam to przyjąć. - W jej głosie zabrzmiało wahanie. Nie ufała wujowi i nie czuła się dobrze, otrzymując od niego kosztowne prezenty, ale... No cóż, bądźmy szczerzy, wyglądały one bardzo zachęcająco. A poza tym zwrot i tak chyba nie wchodził w grę. - Ale myślę, że moglibyśmy je przynajmniej obejrzeć.
_________________
Dziennik Postaci || Przygoda

Houndour Feray || Pichu Jay || Buizel Lutra

Ataki: Bite, Howl, Smog, Ember || Zdolność: Flash Fire || Ukryta zdolność: Unnerve
Ataki: Thundershock, Charm || Zdolność: ? || Ukryta zdolność: ?
Ataki: Sonic Boom, Growl, Water Sport, Quick Attack || Zdolność: Swift Swim || Ukryta zdolność: Water Veil
 
 
Seiki 
Ruszoffy Druid


Wysłany: 2014-01-30, 03:33   

Z perspektywy wuja ten drobny prezent nie umywał się tylko do próby przekupstwa. Wtedy pokazał jej swoją prawdziwą twarz, niesiony pokusa skarbu powierzonego dziewczynie, a nie jemu. Podążając jednak śladem jego poczynań. Wiadomym było przypuszczalne dowiedzenie się o sytuacji od brata i jego rodziny. Udawana troska, która idealnie pokazywała dwulicowość mężczyzny. Niejasność pojawiła się, w chwili zaadresowania paczki. Rudowłosa starała się pójść za przeczuciem i dojrzeć w tłumie sprawcę, obserwatora. To dość obsesyjne, więc ze zgromadzenia przypadkowych osób w holu nic nie wynikło. Jordan wiedział co się naprawdę stało i specjalnie skłamał przed rodzicami Akiry. Teraz oczekiwał na odpowiedź ze strony kuzynki. Zaciekawił się tym zajściem i mimo tego, że zazwyczaj jest opanowaną osobą , to naprawdę był pod wrażeniem.
- No tak. To pewnie dla ciebie ciężkie, ale musisz przyznać, że w jakiś sposób zaimponował tymi gadżetami. - nastolatek starał się opanować ekscytacje i odpowiadał sciszonym głosem. Nie czekał długo żeby nie dorwać się do zawartości. Otworzył szerzej, by Akira również mogła albo przede wszystkim upatrzeć przedmiot i wyciągnąć go niczym na losowaniu.
- Chodźmy stąd. Jeśli chcesz mogę ponieść Cherubi. Nasze plecaki czekają tam, wraz z bezpiecznie przechowanymi pokemonami. Siostra Joy się nimi zajęła, więc są w znakomitej formie. - zachęcił wesołym tonem. To co cięższe zarzucił sobie na ramiona lub pomógł Akirze - zależnie na co była skora się zgodzić. Potem Jordan bez gadania poprowadził kuzynke w tajemnicze miejsce.
_________________


 
 
 
Akira 


Wysłany: 2014-01-30, 09:41   

Akirze aż błyszczały oczy, kiedy grzebała w zawartości paczki, z trudem powstrzymując okrzyki zachwytu. Musiała przyznać, że podarunki naprawdę były wspaniałe. W końcu jednak oddała cały pakunek kuzynowi. Cherubi natomiast wolała zatrzymać przy sobie, pomimo żałosnego stanu swojego łokcia. W końcu to jej zaufała wisienka, nie mogła więc pozwolić, aby ta obudziła się i odkryła, że znalazła się w ramionach kogoś zupełnie innego.
- Okej, a więc do pokemonów!
W sumie ciekawa była, gdzie po katastrofie urzęduje siostra Joy. No, nadszedł moment, aby się wreszcie tego dowiedzieć! Ale przede wszystkim szalenie stęskniła się za swoją drużyną. Miała ochotę aż podskoczyć z radości na myśl, że wreszcie zobaczy swoich podopiecznych, udało jej się jednak pohamować ze względu na Cherubi. Podążyła więc tylko za Jordanem krokiem niemalże tanecznym.
Przy okazji mogła zacząć zadawać niektóre z dręczących ją pytań.
- Hej, Jordan? Skoro sala lidera jest zamknięta, to co teraz zrobimy? Znaczy wiesz, mnie tam się nie spieszy, ale dobrze by było mieć jakiś plan na życie... - Po chwili dodała: - No i co z twoimi zawodami?
_________________
Dziennik Postaci || Przygoda

Houndour Feray || Pichu Jay || Buizel Lutra

Ataki: Bite, Howl, Smog, Ember || Zdolność: Flash Fire || Ukryta zdolność: Unnerve
Ataki: Thundershock, Charm || Zdolność: ? || Ukryta zdolność: ?
Ataki: Sonic Boom, Growl, Water Sport, Quick Attack || Zdolność: Swift Swim || Ukryta zdolność: Water Veil
 
 
Seiki 
Ruszoffy Druid


Wysłany: 2014-01-30, 19:10   

Kuzyn przytaknął dziewczynie i ochoczo zabrał się do wszelkich czynności potrzebnych do wymarszu. Do niesienia przyszło mu sporo kilogramów i był obładowany całym ekwipunkiem. Mimo to bez trudu sobie z tym radził. Oczywiście mógł nieco udawać, ale poradzi sobie. Akira z kolei chwilę przyglądnęła się torbie z różnościami, potem małej Cherubi i ruszyła za Jordanem. Szybko przedarli się z bezkonfliktowymi pacjentami, którzy ustąpili im drogi. Na zewnątrz dzień rozkwitał po niedawnej burzy. Promienie słońca, aż zachęcały do wylegiwania się na leżaku. Wiosenna aura sprzyjała odpoczynkowi po ostatnich zdarzeniach oraz treningowi - nauce, by podołać trenerskim wyzwaniom. Jordan zastanowił się nad pytaniem rudowłosej.
- Nie mam pojęcia. Zastanawiałem się nad tym, ale trudno pozytywnie podejść do tej wiadomości. O ile koordynatorzy mogą pójść do innych miast, to odznaka od liderki w Pewter jest wymagana. - odpowiedział, uspokajając myśli Akiry.- Sądzę, że nadal mają masę spraw i wszyscy trenerzy czekają na oficjalne stanowisko w tej sprawie. - dodał od razu. W każdym razie doświadczenie chłopaka pozwoliło na ogarnięcie sytuacji i znalezienie odpowiedniejszego rozwiązania. Intuicja kazała mu odejść od tematu i uniknąć większej ilości stresu. Nie zwalniał, a tempo nadal nawet szybkie. Mijali budynki i widocznie zmierzali na około, gdzieś na obrzeża Pewter. W rezultacie Jordan zatrzymał się i odwrócił do Akiry. Za jego plecami, w tle, rozciągała się polana z jeziorem i oddalonymi górami.
- Zmieniłem zdanie, co do ciężkiego treningu. Pomieszamy naukę z przyjemnym piknikiem i grillowanym mięsem. Masz ochotę? - zakomunikował i zrzucił z siebie cały pakunek. Był doskonale przygotowany: w koc, przyrządy i mały grill, w sam raz na te okazje. Brakowało tylko całego towarzystwa. Jordan pierwsze co zrobił to ulokował na kocu wszystkie pokeballe, jakie do nich należały.
_________________


 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 4,31 sekund. Zapytań do SQL: 10