Poprzedni temat «» Następny temat
Omega - Poszukiwanie zaginionego lądu~
Autor Wiadomość
Omega 



Wysłany: 2017-05-16, 14:48   

-Witaj i dziękuję.- odparł niewzruszony Omega, gdy spotkał swojego rywala. Zastanawiał go postawa blondyna, który wcześniej wydawał się nieco pewniejszy siebie, zwłaszcza jeśli chodzi o umiejętności swojej podopiecznej. Zresztą jegomość próbował w obecnej chwili być grzeczny, w mało groźny sposób przedstawić mu brak formy Lizardona. Może i miał rację, ale Charmander miał dopiero parę dni odkąd wykluł się z jaja. Omega raczej nie miał ochoty odbierać mu "dzieciństwa", póki mały może cieszyć się wszystkim podczas poznawania świata. W każdym razie, z tego co Szkarłatny dobrze pamiętał, to nieznajomy miał również wziąć udział w konkursie łapania robaków, a jeśli go wzrok nie mylił to... będąc na scenie, nie ujrzał charakterystycznego stroju należącego do jego aktualnego rywala. Ciekawe, czy chłopak wziął udział tylko po to, by sobie pochodzić i połapać, czy może zatrzymało go coś bardziej interesującego. Może sam się przygotowywał do walki? Albo chodziło bardziej o ten test wytrzymałościowy, do którego ćwiczył ze swoją Torchic wczoraj. Ale przecież on wiedział kto zdobył pierwsze miejsce, więc musiał obserwować wszystko z oddali. Hmmm... ciekawe.
-Wydaje mi się, że Twoje warunki są w porządku. Może kiedyś spróbujemy jakichś dyscyplin, ale póki co trening z bardziej doświadczonymi kompanami musi mu wystarczyć.- przytaknął młodzian, podążając za blondynem prosto do fontanny, skąd tak naprawdę Omega przywędrował do niego... naprawdę przedziwny zbieg okoliczności. Lizardon milczał przez ten cały czas, pewnie skupiwszy się na swojej pierwszej walce. Nie dziwił mu się. On sam przechodził swego rodzaju kryzys, kiedy po raz pierwszy miał zmierzyć się z Liderem o odznakę. Skoncentrowanie się na całej burzy walki przyszło mu o wiele łatwiej, jednak co ma począć taki młody osobnik, bez jakiegokolwiek doświadczenia.
~Wszystko będzie dobrze. Zaufaj swoim zmysłom, nie spuszczaj oczu z przeciwniczki i uwierz w swoją siłę. Będę się kontaktować telepatycznie z Tobą, by jakoś pomóc w walce.
-Jeśli nie masz nic przeciwko, to chcielibyśmy rozpocząć.- odparł chłopak, stając któryś metr naprzeciw blondynowi w dość kontrowersyjnym uniformie. Odpowiednia odległość musiała być zachowana, więc kiedy takowa została już ustalona, tak mniej więcej na oko, trener kiwnął głową do Lizardona, dając mu sygnał rozpoczęcia walki. -Dobrze Charnamder, wpierw użyj Growl, a następnie Ember.
_________________
1. 2. 3. 4. 5. 6.7.
8. 9. 10. D.O.
Typhlosion RapsodiaFlame Charge, Smoke Screen, Flamethrower, Flame Wheel, Swift, Quick Attack
Noctowl Moonlight Air Slash, Peck, Hypnosis, Confusion, Reflect, Echoed Voice
Meganium Taiyo Tackle, Vine Whip, Magical Leaf , Poison Powder, Reflect, Body Slam
Pupitar Tetra Bite, Sandstorm, Rock Slide, Scary Face, Dark Pulse
Mareep Bella Tackle, Growl, Thunder Shock, Cotton Spore, Elektro Ball
Ledyba Iris Tackle, Supersonic, Comet Punch
Sneasal Shadow Ice Punch, Quick Attack, Scratch, Faint Attack, Icy Wind
Eevee MorganaTackle, Quick Attack, Bite, Swift, Sand Attack
Croconaw Dundee Scratch, Water Gun, Bite, Rage, Bubble Beam
Charmander Lizardon Scratch, Growl, Ember, Smoke Screen, Metal Claw(35%)
Venipede ??? ??? ??? ??? ??? ??? ???

Zwycięstwa|Remisy|Przegrane=7|5|2
Odznaki: [.] [.] [.] [.] [.]
Dni podróży: 15
Lokalizacja: Goldenrod City *WIOSNA*

DZIENNIK PRZYGÓD + Ekwipunek

Do otrzymania: , HM03 Surf, , , TM02 Dragon Claw, Orange Island, TM79 Dark Pulse, , , /

Curse me, hate me, hurt me, kill me
 
 
Aria 

Wysłany: 2017-05-19, 20:39   

Bardzo możliwe, że złotowłosy uczestniczył w konkursie robaków dla samej przyjemności złapania czegokolwiek. Ewentualnie podziwiał naturalne piękno parku. W końcu nie wiedziałeś jakie pokemony preferował. Jednak sądząc po jego zamiłowaniu do sportów musiał być to osobnik szybki albo silny. Tymczasem porzuciłeś wszelkie rozmyślania nad szczegółami dziwnego zjawiska. Pojedynek wymagał całkowitego skupienia, szczególnie że twoim partnerem był Charmader. Inaczej funkcjonuje więź pomiędzy stworkiem złapanym, a darowanym przez tak zwane „przeznaczenie”. Wreszcie jako pierwszy rozpocząłeś walkę. Rywal pokiwał głową jakby pochwalał wasze pierwsze kroki. Sam zachował stoicki spokój i pokierował podopieczną prosto pod fontannę.
-Torchic najpierw Sand Attack, a później Peck. Zmieniaj swoją pozycję, kiedy tylko będziesz mogła.- Najwyraźniej chłopak stawiał na prostotę. Po co zbędnie komplikować poczynania pokemona, gdy ten świetnie sobie poradzi kierowany doświadczeniem oraz instynktem. Oczywiście pierwszy cios Lizardona dosięgnął wyznaczonego celu. Fala dźwięku nieco oszołomiła rywalkę, jednocześnie obniżając jej zdolności ofensywne. Niestety następne posunięcie spaliło na przysłowiowej panewce. Kurczak natychmiast wyskoczył w górę, aby wylądować wewnątrz fontanny. Dzięki temu woda ugasiła nadchodzące płomienie. Sama podopieczna nie miała wyraźnych problemów z przezroczystą cieczą. Mało tego! Wyglądała tak, jakby od zawsze umiała pływać niczym kaczka albo łabędź. Wreszcie opuściła swoją kryjówkę nacierając bezpośrednio na czerwonego malucha. Całe szczęście duchowy opiekun nie stracił głowy i smagnął pędzącą Torchic ogonem. Ostatecznie dziobnięcie zabolało, ale przynajmniej przeciwnika również oberwała. Co prawda niezbyt spektakularnie, ale jednak… Niespodziewanie wewnątrz twojej głowy usłyszałeś głos… ~Omega… Dajmy z siebie wszystko co możliwe. Chcę wygrać i pokazać tobie swoją siłę. Poprowadź mnie mądrze wykorzystując jak najlepiej umiejętności, którymi władam... Mogłeś wyraźnie odczuć, że coś wewnątrz Charmandera uległo zmianie. Maluch był tak jakby dojrzalszy, spokojniejszy, zdecydowany do sprawdzenia swych granic. Wszystko teraz zależało głównie od ciebie oraz twoich pomysłów. Prócz fontanny dostrzegłeś niedaleko stojącą ławkę, zaraz potem kilka niewysokich krzaczków. Na tym wyraźnie kończyła się najbliższa okolica. W końcu ognisty pokemon czekał aż wydasz odpowiednie polecenia...
 
 
Omega 



Wysłany: 2017-06-15, 21:11   

Omega miał wrażenie, że ten cały pojedynek będzie wyglądać jak sparing dla ognistej podopiecznej przeciwnika. Chłopak był opanowany, w żaden sposób nie ukazując jakichkolwiek emocji związanych z walką dwóch ognistych pokemonów. Zapewne miał już do czynienia z takowym żywiołem w drużynie przeciwnej, jednak każde stworzenie cechuje się czymś innym, zna inne triki i może być nieprzewidywalne. Pierwsza część planu została wykonana bezbłędnie, co umożliwiło bardziej bezpieczniejsze, jak nie agresywniejsze zagrywki ze strony jaszczurki. Zmniejszony atak, to mniejsza szansa na szybkie znokautowanie, jednak nie można lekceważyć oponenta. Nie wiadomo czego blondyn nauczył samiczki, jakimi umiejętnościami dysponuje oraz... Ona pływa w wodzie?
Szkarłatny przetarł oczy z niedowierzaniem, widząc jak kurczak swobodnie porusza się po tafli wody, jakby to nie robiło na niej najmniejszego wrażenia. Nic dziwnego, że facet zgodził się na walkę w tym właśnie miejscu. Znacznie sobie utrudnił teraz sytuację, dając przez przypadek handicap Torchic'kowi. Nie dobrze, zwłaszcza że samiczka jest szybka i nieźle sobie radzi w zwarciu. Ku uciesze Omegi, Lizardon popisał się trzeźwym myśleniem, raniąc ogniste stworzenie swoim ogonem. Co prawda nie zadał zbyt wielu obrażeń, ale mógł narzucić coś w rodzaju presji, która może ostudzić nieco zapał blondyna.
~Świetna robota przyjacielu. Będę się starał najlepiej jak potrafię, by doprowadzić nas do zwycięstwa!~ odparł podróżnik, dopingując Duchowego Opiekuna. Jaszczurka wydawała się być nieco... inna niż wczoraj. Jakby, bardziej pewniejsza siebie? Może Charmander uświadomił sobie, że razem mogą zdziałać naprawdę wiele, tylko wystarczy zaufać drugiej stronie? Obojętnie co wpłynęło na delikutaśną zmianą nastawienia młodzika, mogło pomóc teraz w wygraniu.
Okolica jakoś specjalnie nie pomagała chłopakowi w wymyśleniu czegoś kreatywnego, zwłaszcza że ławka lub też krzewy były raczej podatne na ogień. Chyba, żeby spróbować zwabić kurczaka do ławki i próbować go zmęczyć w zabawie w berka, gdy ten spróbuje ponownie dziobnąć Lizardona. Można jeszcze spróbować ponownie walki w zwarciu...
-Lizardon, zaszarżuj na Torchic używając Metal Claw! Gdy będziesz blisko, ponownie wykonaj Growl.
Plan był bardzo prosty, wręcz banalny. Kiedy Charmander będzie zmniejszać dystans, Torchic zapewne próbowała oślepić pupila przy pomocy Sand-Attack. Omega czuł się bardzo pewny siebie, gdyż miał pewien chytry plan odnośnie tego zagrania. Nawet pozwolił sobie na delikatny uśmiech pod nosem, obserwując uważnie kurczaka oraz swojego podopiecznego. Musiał skupić do tego stopnia, by mógł myśleć i obserwować wszystko z punktu widzenia samego Charmandera. Jego ewentualne polecenia musiały być precyzyjne oraz bezbłędne.
~Nie obawiaj się zmniejszenia dystansu. Samiczka zapewne spróbuje Ciebie oślepić przy pomocy piasku. Jak się uda uniknąć tego, to wspaniale. W przeciwnym wypadku staraj się nie panikować! Będę Ciebie pilotować, by przy zamkniętych oczach móc nadal walczyć. Pamiętaj tylko jedną rzecz... jeśli komenda Sand-Attack się nie pojawi, Torchic zapewne będzie próbowała uniknąć kontaktu z szponami. Wtedy postaraj się zrobić obrót, że niby ponownie chcesz zaatakować ogonem, jednak tym razem wypuścisz Ember. Wątpię by wyszkolony kurczak nie był w stanie uniknąć pazurów, jednak gdyby jednak przyjęła cios na klatę, również zaatakuj płomieniami. Zmylimy ją, gdyż spodziewać się będzie warczenia. Bądź skoncentrowany i obserwuj swojego oponenta! Jestem Twoją drugą parą oczu. Nie obawiaj się niczego. Jeśli czegoś nie zauważysz, będę ciebie informować najszybciej jak się to tylko da.
_________________
1. 2. 3. 4. 5. 6.7.
8. 9. 10. D.O.
Typhlosion RapsodiaFlame Charge, Smoke Screen, Flamethrower, Flame Wheel, Swift, Quick Attack
Noctowl Moonlight Air Slash, Peck, Hypnosis, Confusion, Reflect, Echoed Voice
Meganium Taiyo Tackle, Vine Whip, Magical Leaf , Poison Powder, Reflect, Body Slam
Pupitar Tetra Bite, Sandstorm, Rock Slide, Scary Face, Dark Pulse
Mareep Bella Tackle, Growl, Thunder Shock, Cotton Spore, Elektro Ball
Ledyba Iris Tackle, Supersonic, Comet Punch
Sneasal Shadow Ice Punch, Quick Attack, Scratch, Faint Attack, Icy Wind
Eevee MorganaTackle, Quick Attack, Bite, Swift, Sand Attack
Croconaw Dundee Scratch, Water Gun, Bite, Rage, Bubble Beam
Charmander Lizardon Scratch, Growl, Ember, Smoke Screen, Metal Claw(35%)
Venipede ??? ??? ??? ??? ??? ??? ???

Zwycięstwa|Remisy|Przegrane=7|5|2
Odznaki: [.] [.] [.] [.] [.]
Dni podróży: 15
Lokalizacja: Goldenrod City *WIOSNA*

DZIENNIK PRZYGÓD + Ekwipunek

Do otrzymania: , HM03 Surf, , , TM02 Dragon Claw, Orange Island, TM79 Dark Pulse, , , /

Curse me, hate me, hurt me, kill me
 
 
Aria 

Wysłany: 2017-06-16, 21:11   

Obydwoje wydaliście polecenia swoim podopiecznym, więc generalnie pozamiatane. Teraz pozostawało czekać na ewentualne rezultaty waszych poczynań. No cóż… Torchic dysponowała znaczną przewagą jeśli chodzi o jako takie doświadczenie. Aczkolwiek ty posiadałeś specyficzną więź ze swoim duchowym opiekunem. Przecież nie każdy rozmawia telepatycznie od tak. Zazwyczaj stanowiło to domenę psychicznych bądź duchowych pokemonów. Międzyczasie ognisty kurczak wyczekiwał chwili, aż przeciwnik zaszarżuje. Oczywiście Charmander skumulował wewnętrzną moc i przywołał Metal Claw Niestety nadal nie do końca panował nad nimi. Toteż maluch musiał nieco improwizować. Najpierw dzielnie skrócił dystans pomiędzy rywalką, a nim samym. Następnie machnął łapami niczym dziki niedźwiedź. O dziwo trafił cel bezproblemowo. Najwyraźniej samiczka nie zamierzała nigdzie uskakiwać. Czyżby zlekceważyła polecenia swojego opiekuna? Ewentualnie zadziałała instynktownie albo złotowłosy ukrywał jakiś bardziej skomplikowany plan działania. Właśnie wtedy nastąpił najmniej spodziewany kontratak. Zamiast oślepienia piaskiem nastąpiło bolesne dziobnięcie w okolicę brzucha jaszczurki. Duchowy opiekun zasyczał niezadowolony, ale jakoś obrócił ciało aby zamachnąć się ogonem. Koniec końców samiczka zgrabnie odskoczyła, jednocześnie machając skrzydłami. Dzięki temu wzbiła nieco tumanów kurzu, które zgodnie z twoimi przemyśleniami momentalnie oślepiły Lizardona. Całe szczęście podopieczny wypuścił kilka ogników. Co prawda jedna czy dwie musnęły delikatnie pióra Torchic. Pupilka złotowłosego wyglądała na bardzo obrażoną tym faktem. Nastroszyła się niczym kot przed kąpielą. Chłopak wziął sprawy w swoje ręce.
-Torchic tylko spokojnie. Damy radę mała… Gdy tylko znajdziesz sposobność zaatakuj Attract. Następnie potwórz Sand Attack.- Jegomość zachował nadzwyczajny spokój. Uważnie obserwował pole walki, więc nawet nie zauważył twojego uśmiechu. Właściwie mieliście trochę utrudnioną sytuację. Czerwony kurczak natychmiast zmienił wyraz dzióbka. Ze zezłoszczonej miny wyszedł prawie uśmiech, jeżeli ptaki kiedykolwiek odczuwają radość. Ostatecznie przeciwniczka podbiegła do jaszczurki. Najbardziej zaskakiwał fakt, że obdarzyła Charmandera najładniejszym buziakiem. Nad głową duchowego opiekuna przeleciało serduszko, które rozprysło się niczym iskierki podczas puszczania sztucznych ogni. Tymczasem twój podopieczny odetchnął głębiej. Powoli otworzył ślepia, żeby ujrzeć swoją „ukochaną”. Wewnątrz głowy usłyszałeś ciche westchnięcia. Były pełne adoracji oraz zauroczenia. Praktycznie mógłbyś przemówić maluchowi do rozumu. Nikt jeszcze nie sprawdzał ewentualnych skutków Attract. Dumny kogucik ponownie zatrzepotał skrzydłami. Tym razem ziemia otoczyła większą część pola walki. Pokemony raczej miały spore problemy z dostrzeżeniem czegokolwiek. Inaczej wyglądała sprawa waszej dwójki. Szczęśliwie wypadała twoja kolejka na stworzenie nowej, zaskakującej strategi. Istniało duże prawdopodobieństwo, iż Lizardon odmówi bezpośredniego starcia z obiektem miłosnym. Aczkolwiek nikt nie zabraniał wykorzystania otoczenia albo niecodziennej sztuczki..
 
 
Omega 



Wysłany: 2017-06-18, 23:46   

Attract? Hmmm... nic dziwnego, że coś takiego jest w arsenale samiczki. Nigdy nie wiadomo, kiedy coś takiego może się przydać w starciach z jakimś niewygodnym przeciwnikiem. Skoro Lizardon został "omamiony" przez kurczaka, to pora zmienić nieco taktykę.
Młodzian mlasnął, pociągając jednocześnie nosem. Co prawda przed chwilą uśmiechał się ze swojego cwanego planu, a tutaj coś takiego. Jakiekolwiek ataki w zwarciu są bezsensowne w obecnej chwili, co znacznie mniejsza jakiekolwiek możliwości manewrowe. Po pierwsze, trzeba było przyprowadzić samczyka do porządku w stanowczy, lecz delikatny sposób. Po drugie, trzeba się liczyć z tym, że sam Ember raczej zbyt wiele nie zada obrażeń, ale przybliży go to do znokautowania Torchic. Kurz się unosił w powietrzu, zmniejszając pole widzenia samych pokemonów, jednak trenerzy każdego z okazów czuwali niczym łasice. Każde potknięcie mogło kosztować bardzo dużo, a tutaj chodzi o honor przecież!
~Lizardon... Lizardon... Uważasz że zakochiwanie się w kimś, kto zaraz zada Tobie ból, jest dobre? Ona rzuciła czar, który otumanił Ciebie, Twoje ciało i umysł. Ocknij się z tego! To nie jest prawdziwy obiekt Twoich westchnień... Walcz z tym, bo w przeciwnym wypadku przegramy Twój pierwszy pojedynek.
To mogło być naprawdę bezskuteczne, zwłaszcza u tak młodej osobowości. Wszystko tak szybko się działo wokół niego, wiele emocji przemykało przez jego umysł, nie wspominając o swoich przemyśleniach. Lizardon był jednak bystrym stworzeniem i nie powinien mieć większych problemów w rozróżnieniu pułapki, jednak teraz po raz pierwszy się spotkał z czymś takim.
-Growl przed siebie. Zmieniaj co chwilę swoje położenie, by Torchic nie wiedziała gdzie się znajdujesz.- zakomenderował Charmanderowi blondyn, biorąc pod uwagę że próby przetłumaczenia młodzikowi, mogą zakończyć się fiaskiem. Może chęć "niezranienia" swojej ukochanej będzie bardziej skuteczniejsze, niż porywanie się "na oślep" przed siebie z pazurami.
~Lizardon, posłuchaj mnie. Wypuść Smoke Screen i wtedy zacznij ryczeć. Zrób dwa kroki w bok i ponownie rycz. Nie stój w jednym miejscu. Kiedy zauważysz jakiś ruch nieopodal siebie, strzelaj Ember albo zaszarżuj z Scratch. Nie wahaj się! Zaufaj mi.
Przekazał konkretne polecenia swojemu Opiekunowi w sposób telepatyczny. Może kiedy jaszczurka nie będzie widziała samiczki, to będzie mu łatwiej zaatakować i... przerwać to dziwne zaklęcie.
_________________
1. 2. 3. 4. 5. 6.7.
8. 9. 10. D.O.
Typhlosion RapsodiaFlame Charge, Smoke Screen, Flamethrower, Flame Wheel, Swift, Quick Attack
Noctowl Moonlight Air Slash, Peck, Hypnosis, Confusion, Reflect, Echoed Voice
Meganium Taiyo Tackle, Vine Whip, Magical Leaf , Poison Powder, Reflect, Body Slam
Pupitar Tetra Bite, Sandstorm, Rock Slide, Scary Face, Dark Pulse
Mareep Bella Tackle, Growl, Thunder Shock, Cotton Spore, Elektro Ball
Ledyba Iris Tackle, Supersonic, Comet Punch
Sneasal Shadow Ice Punch, Quick Attack, Scratch, Faint Attack, Icy Wind
Eevee MorganaTackle, Quick Attack, Bite, Swift, Sand Attack
Croconaw Dundee Scratch, Water Gun, Bite, Rage, Bubble Beam
Charmander Lizardon Scratch, Growl, Ember, Smoke Screen, Metal Claw(35%)
Venipede ??? ??? ??? ??? ??? ??? ???

Zwycięstwa|Remisy|Przegrane=7|5|2
Odznaki: [.] [.] [.] [.] [.]
Dni podróży: 15
Lokalizacja: Goldenrod City *WIOSNA*

DZIENNIK PRZYGÓD + Ekwipunek

Do otrzymania: , HM03 Surf, , , TM02 Dragon Claw, Orange Island, TM79 Dark Pulse, , , /

Curse me, hate me, hurt me, kill me
 
 
Aria 

Wysłany: 2017-06-22, 21:52   

Trzeba przyznać, że pojedynek nabrał rumieńców. Praktycznie Torchic zaszkodziła sama sobie, kiedy przesadziła z piaskową techniką. Jako tako zgubiła rywala, więc pozostawało wykorzystać element zaskoczenia. Niestety odważna próba ogarnięcia myśli Lizardona praktycznie spełza na niczym. Czułeś, że maluch jedynie intensywnie myśli nad sensem twoich słów. W końcu uczucia górowały nad zdrowym rozsądkiem. Przynajmniej podopieczny odruchowo zaskoczył po usłyszeniu konkretnych instrukcji. Najpierw otworzył pyszczek aby groźnie zawarczeń. Następnie tumany kurzu zostały zmieszane z gęstym dymem. Oczywiście jaszczurce niezbyt ten fakt przeszkadzał. Przecież wcześniej zamieszkiwał ciasną jaskinię i jeszcze dzielił skorupę jajka. Całe szczęście maluch nie zapomniał o ciągłym zmienianiu pozycji. Przypominało to trochę taniec albo szarady. Tymczasem kurczak skakał niczym poparzony. Prawo, lewo, prawo, lewo… Żywiołowa sztuka trafiła się waszej drużynie. Najgorszy był spokój złotowłosego. Unikał poganiania pupilki czy wygłaszania negatywnego zdania. Czyżby jego pupilka posiadała instynkt samozachowawczy? Zaraz sprawdzicie tę teorię… Growl skutecznie utrzymywało ptaka na bezpieczny dystans. Aczkolwiek żaden dźwiękowy atak nie dosięgnął celu. Wreszcie Charmander wystrzelił parę ogników bezpośrednio przed siebie. Zasłona dymna powoli opadała odsłaniając pole walki. Zauważyłeś nadpaloną trawę, brudną ziemię, dołki oraz sławetną fontannę. Niespodziewanie jaszczurka smagnęła ogonem coś obok siebie. Niby Lizardon wykazał własną inicjatywę, ale Attract nadał działało. Wreszcie złotowłosy postanowił wziąć sprawy we własne ręce…
-Torchic najpierw Peck, a potem poślij salwę Ember. Zamknij waszą dwójkę wewnątrz płomiennego okręgu...- Najwyraźniej chłopak wykombinował jakiś plan awaryjny. Jego podopieczna natychmiast wzięła rozbieg. Chwilę później dziobnęła porządnie duchowego opiekuna. Cóż… Ognisty podopieczny błyskawicznie odzyskał zdrowy rozsądek. Nieco rozkojarzony wcześniejszą sytuacją spojrzał w twoim kierunku. Ostatecznie samiczka wykorzystała swoją szansę i zaczęła pluć ognikami niczym smok. Kiedy skończyła obydwa pokemony stały wewnątrz płonącego pierścienia. Najwyraźniej powstał impas… Torchic prawdopodobnie wyskoczy albo odleci. Międzyczasie Lizardon także mógłby coś wykombinować. Wszak ogniste techniki mu nie straszne. Poza tym kontratak ugasiłby powstały pożar. Tylko po jakie licho złotowłosy tak wszystko utrudniał? Szczęśliwe obecnie nadeszła twoja jedyna, niepowtarzalna szansa…
 
 
Omega 



Wysłany: 2017-06-26, 16:46   

Co prawda jego gadanina za wiele nie pomogła w odzyskaniu kontroli nad umysłem malca, ale przynajmniej dziobnięcie zrobiło to o wiele lepiej. Charmander wyglądał na oszołomionego całą sytuacją, ale cóż poradzić... nie pierwszy i nie ostatni raz sparzy się "miłością", nawet tą wymuszoną. W każdym razie Samiczka nie próżnowała, albo raczej jej właściciel. Blondyn dysponował sporą dawką stoickiego spokoju oraz kontroli nad całą sytuacją. W pewnym momencie, Omedze przemknęło przez myśl, że może chłopak również ma jakąś niespotykaną więź z Torchic, ponieważ ten wydaje bardzo krótkie, acz konkretne polecenia. Hmmm... może to po prostu więź związana z dużą ilością spędzonych ze sobą godzin na treningach, ćwiczeniach itp.
Teraz jednak chłopaki mieli postawione nowe wyzwanie, a mianowicie ognisty krąg, który zamykał jakąkolwiek "drogę ucieczki". Czyżby teraz oficjalnie rywal miał za zadanie zasygnalizowanie, że prawdziwa walka właśnie się rozpoczęła, po ukazaniu granic ich areny? Jedyną rzeczą, która teraz przychodziła Omedze do głowy, to pewna piosenka... nie pamiętał artysty, ale swego czasu dosyć często była puszczana w radiu. Szło to jakoś tak: I fell into a burning ring of fire. I went down, down, down and the flames went higher. And it burns, burns, burns. The ring of fire, the ring of fire.
To tak dla lekkiego rozluźnienia atmosfery, gdyż właśnie teraz to tura Omegi była, by pokierować swojego podopiecznego do oficjalnego pojedynku z kurczakiem. Podróżnik zastanawiał się przez parę chwil, zerkając uważnie na utworzoną arenę z ognia, która na dobrą sprawę nie sprawiała żadnych niedogodności dla Lizardona, a przynajmniej nie powinna.
-No dobrze, wpierw zacznij od szarży ze Scratch, a na sam koniec użyj Ember z bliska, by Torchic nie miała za dużej możliwości do ucieczki.- wydał polecenie podróżnik, zdając sobie sprawę, że teraz... to tylko walka z bliska będzie najlepszą opcją. Co prawda kurczak mógł znów wykorzystać przeciwko maluchowi tego przeklętego flirtowania, czy jak to tam się nazywa.
~Lizardon, bądź ostrożny, by samiczka ponownie nie rozkochała Ciebie w sobie. Jak będziesz bardzo blisko, obserwuj jej zachowanie. Jeśli będzie próbowała czegoś innego, niż unik, dziobnięcie lub plucie ogniem, to natychmiast zamknij oczy lub spójrz w dół, bądź bok. Nie możesz mieć bezpośredniego kontaktu wzrokowego z nią. Jeśli jednak ta będzie powściągliwa, zakończ wszystko Metal Claw.
Może to jakoś pomoże w poskromieniu tej małej kokietki, przed wykorzystywaniem tajnych technik przeciwko płci przeciwnej. Młody Charmander był bardzo podatny na takie rzeczy, ale z czasem powinien sobie radzić, nie tylko z odpornością na fizyczne ataki, ale również uodporni swój umysł przed takimi sztuczkami. Póki co, trzeba sobie jakoś radzić.
_________________
1. 2. 3. 4. 5. 6.7.
8. 9. 10. D.O.
Typhlosion RapsodiaFlame Charge, Smoke Screen, Flamethrower, Flame Wheel, Swift, Quick Attack
Noctowl Moonlight Air Slash, Peck, Hypnosis, Confusion, Reflect, Echoed Voice
Meganium Taiyo Tackle, Vine Whip, Magical Leaf , Poison Powder, Reflect, Body Slam
Pupitar Tetra Bite, Sandstorm, Rock Slide, Scary Face, Dark Pulse
Mareep Bella Tackle, Growl, Thunder Shock, Cotton Spore, Elektro Ball
Ledyba Iris Tackle, Supersonic, Comet Punch
Sneasal Shadow Ice Punch, Quick Attack, Scratch, Faint Attack, Icy Wind
Eevee MorganaTackle, Quick Attack, Bite, Swift, Sand Attack
Croconaw Dundee Scratch, Water Gun, Bite, Rage, Bubble Beam
Charmander Lizardon Scratch, Growl, Ember, Smoke Screen, Metal Claw(35%)
Venipede ??? ??? ??? ??? ??? ??? ???

Zwycięstwa|Remisy|Przegrane=7|5|2
Odznaki: [.] [.] [.] [.] [.]
Dni podróży: 15
Lokalizacja: Goldenrod City *WIOSNA*

DZIENNIK PRZYGÓD + Ekwipunek

Do otrzymania: , HM03 Surf, , , TM02 Dragon Claw, Orange Island, TM79 Dark Pulse, , , /

Curse me, hate me, hurt me, kill me
 
 
Aria 

Wysłany: 2017-06-27, 17:16   

Bardzo możliwe, że złotowłosy wymusi tym ruchem to, co rzeczywiście chciał osiągnąć. W końcu większość osób znała podstawy żywiołów. Ogień w tym konkretnym przypadku mało szkodził Charmanderowi. Tymczasem kazałeś podopiecznemu zaatakować kurczaka bezpośrednio. Maluch wystawił pazurki niczym rasowy kot. Następnie podbiegł dzielnie do rywalki. Niestety Torchic była zdecydowanie szybsza oraz elastyczniejsza. Swoimi skrzydłami zablokowała łapy jaszczurki. Niby powinno ją zaboleć, ale pokemon skrzętnie ukrywał swoje emocje. Zaraz potem odepchnęła przeciwnika, aby wykonać pokazowy skok. Trzeba przyznać, że podopieczna chłopaka miała krzepę. Zamachała nieporadnie swoimi pseudo łapkami, aby ostatecznie wylądować poza ognistym kręgiem. No to klops… Przynajmniej mogłeś tak pomyśleć, jednak Lizardon nie zamierzał pozostawać dłużny. Samczyk przybrał zwycięską oraz zdeterminowaną pozę. Chwilę później zaczął szarżować na czterech łapach aż ostatecznie jego ciało przybrało formę kulki. Czyżby czcigodna Rapsodia dorzuciła swoje trzy grosze? Mniejsza… Charmander zdołał pokonać płonącą zaporę. Zgrabnie wyprostował ciało, aby namierzyć swojego wroga numer 1. Zauważyłeś, że miał nieco osmalone plecy, jak również ogon. No cóż… Może obecnie jego ataki staną się silniejsze? Trudno orzec…
-Torchic wskocz do fontanny i pokaż pozostałym nasz popisowy numer! Liczę na ciebie mała. Tylko nie daj się ponieść emocjom...- Nieznajomy przywołał na twarz zagadkowy uśmiech. Nawet skrzyżował ręce w okolicach klatki piersiowej. W jego oczach dostrzegłeś iskierkę zdrowej rywalizacji. Międzyczasie kurczak wzorowo wskoczył do przezroczystej wody. Następnie zanurkował pod taflę. Koniec końców pupilka złotowłosego zaczęła energicznie machać skrzydełkami, jednocześnie chlapiąc wodą wokół. Oczywiście zrosiła ziemię, trawę oraz Lizardona. Maluch odruchowo odskoczył jak poparzony. Instynktownie chronił płomień na końcu ogona. Powoli tracił cierpliwość… Czułeś rosnący gniew, bezsilność, nieokiełznaną dzikość. Wtedy nastąpiło coś dziwnego. Brzuch malucha zaczął świecić ciemnogranatowym światłem. Najpierw jasno, a później coraz ciemniej. Koniec końców Charmander otworzył pysk i wypuścił czarno-granatową wiązkę. Ten specyficzny płomień przypominał lecącego smoka. Owszem atak dosięgnął celu, ale kawałek fontanny zostało bezpowrotnie zniszczone. Torchic dosłownie popłynęła razem z wodą. Zaskoczona rywalka spojrzała zdezorientowana w kierunku właściciela. Co począć? Obaj straciliście kontrolę nad bieżącymi wydarzeniami. Po pierwsze pewność siebie kurczaka gdzieś uleciała. Druga sprawa dotyczyła furii duchowego opiekuna. Doskonale wiedziałeś, iż maluch nie dysponował podobną techniką wcześniej. Coś wewnątrz pchało go do bezwzględnego zwycięstwa. Niestety ta droga mogła okazać się złudna. Przecież sam coś o tym wiedziałeś...
 
 
Omega 



Wysłany: 2017-09-24, 13:47   

Przeciwnik był wymagający i o wiele bardziej doświadczony, niż Omega i jego podopieczny, jednak różnica która dzieliła dwóch trenerów podczas tego pojedynku, była prawie znikoma. Wszystko za sprawą duchowej więzi podróżnika z Charmanderem, która nadrabiała miliony godzin treningów... no może nie miliony, ale na pewno kilkadziesiąt godzin. Blondyn mógł podpowiadać swojemu towarzyszowi telepatycznie, a i stworek mógł wyczuć intencje swojego ludzkiego odpowiednika, pozwalając na lepsze zrozumienie poleceń.
W każdym razie przeciwnik szykował kolejną niespodziankę dla Obieżyświata, w postaci jakiegoś popisowego numeru, po mało zgrabnej ucieczce z ognistego kręgu. Kurczak pofrunął niezdarnie ponownie do fontanny, urywając swoją osobę za kamiennym murkiem.
Lizardon poczuł się aż nazbyt pewnie, co zdarzało mu się to dosyć często. Wpierw przybrał zwycięską pozycję, po czym zaszarżował niczym Rapsodia, otaczając siebie płomieniami, przebiegając aż nazbyt łatwo przez ognistą obręcz na ziemi. Sam chłopak poczuł nieprzyjemne mrowienie wzdłuż kręgosłupa, zupełnie jakby to on sam przypiekł sobie plecy, przebiegając przez płomienie. Następnie stało się coś dziwnego, czego Omega jeszcze nie miał okazji poczuć. Coś w rodzaju agresji, arogancji oraz... jakby przestał wyczuwać telepatyczną, ludzką więź z jaszczurką. Natomiast sam malec nabrał głęboko powietrza, kumulując dziwne pokłady energii w swoim brzuszku, który zaczął świecić różnymi kolorami. Nie minęło parę sekund, kiedy ogromne pokłady energii zostały wypuszczone z pyszczka, formując coś na kształt fioletowo-czarnego stworzenia, lecąc wprost do celu. Wiązka ognia pochłonęła nie tylko swoją ofiarę, ale również pozostawiając po swojej niszczycielskiej mocy, szkody w fontannie. Podróżnika zamurowało. Charmander wydawał się być o wiele potężniejszy, tak w jednej chwili jakby jego siła diametralnie urosła, jednak ta potęga zaślepiła młodzieńca... zupełnie jak i samego Omegę na samym początku podróży.
~Lizardon! Nie daj się ponieść emocjom! Jeśli masz zatracić w sobie zdrowy rozsądek, zaślepiony chęcią wygranej, to wolę porażkę. Zwycięstwo nie jest tego warte. Musisz nauczyć się panować nad emocjami. i masz wierzyć w swoje siły w zdrowy sposób.
Blondyn sam nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony zaskoczył przeciwnika, dając sobie znaczną przewagę. Z drugiej jednak strony, jeśli postanowi dalej toczyć ten pojedynek, Lizardon może zatracić się w sobie, tracąc jakąkolwiek kontrolę nad sobą. Atakować teraz i zaryzykować? A może przeczekać to, spróbować ponownie nawiązać "zdrową relację" z malcem, po ojcowsku przywrócić go do porządku? Chłopak rozejrzał się po okolicy, wyszukując jakiegoś odpowiedniego miejsca do ukrycia się, do kupienia sobie odrobiny czasu.
-Lizardon, Smokescreen.- wydał krótką i stanowczą komendę swojemu podopiecznemu.
~Czmychnij za ławkę i tam się ukryj, wyczekując na samiczkę. Zaatakujesz ją Metal Claw, gdy się zbliży. Gdy już to zrobisz, powiesz mi, skąd nauczyłeś się tego fioletowego ataku i dlaczego zachowałeś się tak, a nie inaczej?
_________________
1. 2. 3. 4. 5. 6.7.
8. 9. 10. D.O.
Typhlosion RapsodiaFlame Charge, Smoke Screen, Flamethrower, Flame Wheel, Swift, Quick Attack
Noctowl Moonlight Air Slash, Peck, Hypnosis, Confusion, Reflect, Echoed Voice
Meganium Taiyo Tackle, Vine Whip, Magical Leaf , Poison Powder, Reflect, Body Slam
Pupitar Tetra Bite, Sandstorm, Rock Slide, Scary Face, Dark Pulse
Mareep Bella Tackle, Growl, Thunder Shock, Cotton Spore, Elektro Ball
Ledyba Iris Tackle, Supersonic, Comet Punch
Sneasal Shadow Ice Punch, Quick Attack, Scratch, Faint Attack, Icy Wind
Eevee MorganaTackle, Quick Attack, Bite, Swift, Sand Attack
Croconaw Dundee Scratch, Water Gun, Bite, Rage, Bubble Beam
Charmander Lizardon Scratch, Growl, Ember, Smoke Screen, Metal Claw(35%)
Venipede ??? ??? ??? ??? ??? ??? ???

Zwycięstwa|Remisy|Przegrane=7|5|2
Odznaki: [.] [.] [.] [.] [.]
Dni podróży: 15
Lokalizacja: Goldenrod City *WIOSNA*

DZIENNIK PRZYGÓD + Ekwipunek

Do otrzymania: , HM03 Surf, , , TM02 Dragon Claw, Orange Island, TM79 Dark Pulse, , , /

Curse me, hate me, hurt me, kill me
 
 
Aria 

Wysłany: 2017-09-26, 16:15   

Wszystko byłoby dobrze i szło całkiem sprawnie, gdyby nie nagły, ślepy atak furii Charmandera. Maluch sam zbytnio nie rozumiał fenomenu tego zjawiska. Dlatego ogarnęło go szczere zdziwienie, kiedy usłyszał twój karcący ton. Z początku stał niczym słup soli. Następnie złapał kontakt z rzeczywistością. Jego brzuch powoli "wygasał", jednocześnie tracąc wcześniejszą, nienaturalną barwę. Wreszcie podopieczny westchnął głośno, jakby przebiegł kilometr albo dwa. Dosłownie przez krótki moment poczułeś to zmęczenie. Ostatecznie czerwona jaszczurka schowała zranione ego do przysłowiowej kieszeni. Przecież przede wszystkim pragnęła wygranej. Toteż lepiej unikać denerwowania ciebie w jakikolwiek sposób. Zaraz potem usłyszałeś znajomy głos wewnątrz głowy: ~Omega... Przepraszam... Ja po prostu nie wiem. To... To narastało wewnątrz mnie. Czuje się bardzo, bardzo źle, bo wcale nie jestem słaby. Chcę wygrać tę walkę, naprawdę... Moje umiejętności są równie dobre, prawda? Duchowy opiekun najwyraźniej szukał twojego wsparcia. Czyżby przypominał ciebie bardziej niż początkowo zakładałeś? Przynajmniej teraz wiedziałeś jak naprawić błąd przeszłości. Wszak poinstruowałeś Lizardona co powinien zrobić. Koniec końców maluch wypuścił z pyszczka smoliste kłęby niby dymu. Dzięki temu zasłonił również pole widzenia twemu rywalowi. Złotowłosy nie wyglądał na zbytnio zadowolonego, ale zamierzał doprowadzić sprawę do samego końca...
-Torchic posłuchaj uważnie... Najpierw użyj swoich skrzydeł do zdmuchnięcia zasłony dymnej. Później zbombarduj przeciwnika Ember, a na koniec popisowy skok. Pokaż co z ciebie za ognista dziewczyna...- Przeciwnik nie zamierzał tak łatwo dawać za wygraną. Zauważyłeś jak posyła swojej pupilce przyjazny uśmiech. No cóż... Pozostawało wam bierne obserwowanie pokemonów. Całe szczęście Lizardon zajął umówioną wcześniej miejscówkę. Co prawda ławka stanowiła niedoskonałą tarczę, ale to jednak zawsze coś. Międzyczasie kurczak słysząc głos właściciela wziął się w garść. Wystarczyło otrzepać piórka z wody, aby ponownie stanąć na placu boju. Następnie samiczka zaczęła energicznie trzepotać swoimi przykrótkimi skrzydłami. Rzeczywiście niewielki podmuch wiatru pomału przesuwał dym. Pod koniec tej czynności Torchic dopadło zmęczenie. Bądź co bądź ten gatunek nie został stworzony do latania, prawda? Zaraz potem wypuściła parę płomyków. Działały one niczym latarnie, które oświetlają najbliższe punkty podczas sztormu. Takim sposobem podopieczna złotowłosego namierzyła swój cel. Niespodziewanie zaczęła biec do finalnego ataku. Bądź co bądź rano uczestniczyła w zawodach sportowych. Dlatego jej energia prędzej czy później musiała dobiec końca. Tymczasem Charmander poznawał nową rzecz, a mianowicie cierpliwość. Powoli zaczynała go denerwować mozolność samiczki. Zupełnie tak, jakby zapomniał o całym wstępie pojedynku. Po paru minutach obydwa stworki wymieniły kluczowe ataki. Metalowe pazury duchowego opiekuna dosięgły boków kurczaka. Natomiast rywalka wbiła swój szpon centralnie w brzuch jaszczurki. Suma summarum ogniste pokemony padły z wycieńczenia. Osiągnąłeś przyzwoity wynik, czyli remis...
-Pomyliłem się w ocenie Charmandera. Może nie dorównywał doświadczeniem mojej Torchic, ale jego pierwotna siła była wystarczająca. Przyznam szczerze, że dawno tak dobrze się nie bawiłem. Ćwiczcie dużo, bo następnym razem zamierzam was pokonać. W ogóle zapamiętaj sobie moje imię... Rai. Na razie czerwona chusto...- Chłopak podniósł dłoń w geście pozdrowienia, równocześnie drugą wyciągając pokeball samiczki. Zdążyłeś tylko zauważyć czerwony promień, a złotowłosy prysnął niczym bańka mydlana. To znaczy odszedł pospiesznym krokiem w swoim kierunku. Pozostałeś sam na sam z duchowym opiekunem. Co teraz? Opracowałeś jakiś plan działania?
 
 
Omega 



Wysłany: 2017-09-27, 21:03   

Może i Twoja Torchic była zmęczona po porannych zmaganiach na Olimpiadzie... albo po prostu miałem więcej szczęścia, niż rozumu... albo jedno i drugie. Albo po prostu Ciebie nie lubię i mam Cię w głębokim poważaniu i możesz wsadzić swoje słowa do kieszeni? Hę, hę. No i Ty na to blondasiu? Się łobsrałeś na rzadko, kiedy zobaczyłeś, że mój Charmander jest silniejszy od Twojego kurczaka z rożna, co? Speniałeś w pewnym momencie, widziałem.
-Dzięki i do zobaczenia w przyszłości.- odpowiedział krótko Omega, pozostawiając swoje myśli tylko sobie. Jakoś ten... Rai nie przypadł mu do gustu. Może to za sprawką jego pewności siebie, albo ogólnej wyniosłości lub... trudno orzec. Oby się okazało, że to tylko takie pierwsze wrażenie i tak naprawdę ten chłopaczek okaże się być naprawdę przyzwoitym kolesiem, a nie zniewieściałym trenerkiem po trzeciej przecenie, zaś rodzice dali mu w prezencie pokemona, byle tylko wykopać go z domu dla świętego spokoju. Ale byłaby dżeza, gdyby tak właśnie było. Blondyn aż uniósł brwi, wyłupił nieco oczy i napełnił policzki powietrzem, wypuszczając je powoli przez usta, wywołując nieprzyjemne świszczenie. Dobrze, że zrobił to kiedy Rai zawinął się na pięcie i ruszył gdzieś przed siebie za swoimi sprawami. Przynajmniej miał ochotę spotkać się na następnym pojedynku, lub innych okolicznościach. Omega jedynie pożegnał go obojętnym machnięciem ręki, następnie podszedł do swojego podopiecznego, który leżał obolały na ziemi. Młodzik dał z siebie wszystko i było to widać aż nazbyt w pewnym momencie. Mat miał szansę wziąć udział w kolejnej lekcji życia, którą zdał na trójkę z plusem. Dla Lizardona może to być wygrana, gdyż zremisował z bardziej doświadczonym rywalem. Dla Omegi jednak remis nadal pozostaje remisem, z którego trzeba wyciągnąć odpowiednie wnioski, nauczyć się nowych rzeczy i wykorzystać nowe doświadczenia w przyszłości.
-Świetnie się spisałeś Lizardon. Teraz odpoczywaj ile tylko będziesz potrzebować, zaś ja się zajmę kolejnym wyzwaniem, któremu muszę stawić czoła. W końcu obiecałem to Sigmie...
Podróżnik przełknął ciężko ślinę, przypominając sobie o szybkiej oraz bezwzględnej eliminacji jego kuzyna. Walka nie trwała dłużej niż pięć minut, co jeszcze bardziej przerażało chłopaka, bo przecież dzisiaj miała być jego kolej... stanie się ofiarą Alice, czy może uda się mu przełamać jej passę zwycięstw. Jego skład był liczny, niektóre osobniki były silnymi oraz doświadczonymi pokemonami, jednak to może nie wystarczyć. Podopieczni Liderki muszę być bardzo silne, wytrzymałe oraz skoncentrowane, by bez najmniejszego problemu eliminować pretendentów do odznaki. Młodzian wziął na ręce ognistego pupila, po czym skierował się w stronę wyjścia z parku, by znaleźć się w miarę szybko tuż przed popularną i zatłoczoną Salą Liderki Alice. Im szybciej stanie do walki, tym szybciej będzie miał to wszystko za sobą, czy to wygraną czy to porażkę. Nie było tutaj dużo myślenia co do Członków Załogi, których wystawi do walki. Jednak najgorsze będzie czekanie... pewnie Alice już zajęła się nowymi trenerami lub stałymi bywalcami, którzy non stop próbują swoich sił w walce z jej skromną osobą.
Zapewne kiedy Omega znajdzie się tuż przed charakterystycznym budynkiem, postara się odnaleźć wzrokiem jakąś znajomą twarz Ivana, Saki lub Linney, bądź któregoś z kuzynostwa. Następnie zajmie odpowiednią kolejką, by móc się zapisać do walki o odznakę, czekając w napięciu na swoją kolej. Pewnie również poprosi któregoś z towarzyszy o opiekę nad zmęczonym Lizardonem, by móc "samotnie" stanąć do tego pojedynku.
_________________
1. 2. 3. 4. 5. 6.7.
8. 9. 10. D.O.
Typhlosion RapsodiaFlame Charge, Smoke Screen, Flamethrower, Flame Wheel, Swift, Quick Attack
Noctowl Moonlight Air Slash, Peck, Hypnosis, Confusion, Reflect, Echoed Voice
Meganium Taiyo Tackle, Vine Whip, Magical Leaf , Poison Powder, Reflect, Body Slam
Pupitar Tetra Bite, Sandstorm, Rock Slide, Scary Face, Dark Pulse
Mareep Bella Tackle, Growl, Thunder Shock, Cotton Spore, Elektro Ball
Ledyba Iris Tackle, Supersonic, Comet Punch
Sneasal Shadow Ice Punch, Quick Attack, Scratch, Faint Attack, Icy Wind
Eevee MorganaTackle, Quick Attack, Bite, Swift, Sand Attack
Croconaw Dundee Scratch, Water Gun, Bite, Rage, Bubble Beam
Charmander Lizardon Scratch, Growl, Ember, Smoke Screen, Metal Claw(35%)
Venipede ??? ??? ??? ??? ??? ??? ???

Zwycięstwa|Remisy|Przegrane=7|5|2
Odznaki: [.] [.] [.] [.] [.]
Dni podróży: 15
Lokalizacja: Goldenrod City *WIOSNA*

DZIENNIK PRZYGÓD + Ekwipunek

Do otrzymania: , HM03 Surf, , , TM02 Dragon Claw, Orange Island, TM79 Dark Pulse, , , /

Curse me, hate me, hurt me, kill me
 
 
Aria 

Wysłany: 2017-09-28, 20:41   

Sala liderki była coraz bliżej, więc naprawdę musiałeś pomyśleć nad odpowiednim wyborem pokemonów. Niby dysponowałeś dwoma latającymi okazami. Niestety żyrafa, podobnie jak sowa, posiadała psychiczne ataki. Natomiast Ledyba trenowała bardzo mało, a jej technikom brakowało szybkości. Oczywiście mógłbyś sprawdzić „nowy” potencjał Tetry albo brawurę Shadowa. Bądź co bądź właściwie lepiej liczyć na szczęście niż rozum. Przecież od trzeciego lidera miało być coraz trudniej. Wreszcie odnalazłeś charakterystyczny budynek. O dziwo przed tobą czekało tylko kilku trenerów. Nie rozpoznawałeś żadnej twarzy, więc prawdopodobnie przybyli do miasta niedawno. Niestety sędzia zabronił wchodzić na widownię przyszłym „zdobywcom odznaki”. Dodatkowo nie zauważyłeś przed wejściem nikogo ze swoich współtowarzyszy. Istniały dwie opcje: siedzieli wewnątrz i czekali LUB realizowali ważniejsze zadania. No cóż… Mówi się trudno. Oby tylko kuzynostwo dotrzymało słowa. Choć gdzieś tam słyszałeś także o dzisiejszych pokazach koordynatorskich. Wreszcie sędzia wypowiedział twoje imię z długiej listy. Niby minęło kilkadziesiąt minut, ale odczuwałeś je niczym godziny. Szklane drzwi rozsunęły się ukazując dług tunel, który zakończono światłem. Oczywiście był to wylot na arenę. Przechodziłeś powoli i już słyszałeś wiwatujące tłumy. Kiedy oślepiły cię pierwsze reflektory z naprzeciwka wyszła Monic. Posłała tobie uśmiech pełen troski. Pod sufitem dostrzegłeś tablicę, która wyświetlała aktualny wynik. Najwyraźniej liderka zaliczyła pięć wygranych na sześć meczy. To znaczy jakiś szczęśliwiec pokonał lwa o! Dlatego powinieneś mieć cichą nadzieję. Trybuny były prawie puste nie licząc kuzynostwa, jak również ognistowłosej i Iwana. Czyżby Saki przedłożyła morskie podróże nad twój pojedynek? Mniejsza… Należało skupić całą uwagę na przeciwniczce. Sędzia wygłosił standardową formułkę i wskazał pole walki. Wyglądało zupełnie inaczej niż wczorajszego dnia. Pośrodku zauważyłeś niewielki zbiornik wypełniony wodą. Podłoże piaszczyste utrudniało bieganie czy skakanie. Natomiast skalne półki pozwalały mniejszym, szybszym pokemonom na atak z zaskoczenia. Po prawdzie miałeś jedynie dwie takowe podopieczne. Aczkolwiek tylko Rapsodia posiadała potrzebne doświadczenie.
-Witaj trenerze… Jestem Alice, liderka tutejszej sali. Swoim przeciwnikom pozwalam użyć trzech podopiecznych zamiast dwóch. Mam nadzieję, że to jakoś ułatwi twój wybór. Oczywiście leczenie podczas pojedynku jest zakazane. Wszystko jasne? To życzę powodzenia i zaczynasz jako pierwszy...- Dziewczyna brzmiała dość dziwnie. Mówiła obojętnie, ale zerkała zaciekawiona cóż tam chowasz wewnątrz pokeballi. Najwyraźniej ten przeciwnik nie należał do zbytnio przyjacielskich. Prędzej czy później musiał nastąpić ten moment. Przecież nie mogłeś wymagać sympatii od wszystkich napotkanych ludzi, prawda? Tymczasem panienka sięgnęła pierwszą kapsułę i czerwony promień uformował Girafarig. Zmieniła strategię? Pozostawała czysta improwizacja….
 
 
Omega 



Wysłany: 2017-09-28, 23:49   

Stanie w kolejce było bardzo uporczywe, stresujące i zżerające mnóstwo czasu... albo też mu się tak to wydawało. Przed nim stało parę osób, których twarze raczej nie były jakoś specjalnie znajome Omedze. Można śmiało powiedzieć, że ci trenerzy z twarzy przypominali chłopakowi nikogo. Było ich kilku, jednak kiedy przychodziła kolej na następnego z nich, z głównej części GYMu wychodziła zniesmaczona ofiara, zwiastująca przegraną. Chyba tym razem będzie naprawdę ciężko, zaś wygrana przypominać będzie nadzieję jak w przypadku przebicia ściany głową. Trzeba będzie liczyć na cud, rzut szczęśliwą monetą, albo że przeciwnik się zawaha lub poślizgnie na skórce od banana. Charmander ciążył już nieco chłopakowi, jednak kiedy już miał zamiar postawić go na ziemi, przyszła jego kolej, by stanąć twarzą w twarz z Alice.
Ciemny tunel prowadził do jasnego punktu i trzeba było złamać złotą zasadę, aby nie iść w stronę światła, jednak tym razem było to obowiązkowe. Bo co by oczekujący z tyłu w kolejce trenerzy powiedzieli, gdyby nagle Omega zawinął się na pięcie i poszedł w przeciwnym kierunku, zapominając o rzuceniu wyzwania tutejszej Liderce Sali.
... Ciekawa opcja, jednak lepiej nie próbować oraz dać ponieść się ludzkiej ciekawości, tylko po to, by stracić minimalną okazję na wygraną.
W końcu wyszedł z tunelu, by stanąć przed zupełnie nową areną, która przerosła oczekiwania podróżnika i nie chodziło tutaj o ogólną zmianę jej wyglądu. A właśnie o sam nowy wygląd. Blondyn spodziewał się otwartej walki, na drewnianym parkiecie, a tutaj ma szansę na jakiś efekt zaskoczenia, to zza skał lub z basenu centralnego. Wiwaty na widowni mogły należeć tylko do kilku osób, które najwyraźniej próbowały podtrzymać Omegę na duchu. Kuzyni w pełnym składzie, jak również Linea oraz Ivan klaskali, krzyczeli, gwizdali, coś skandowali. Zupełnie jak za starych, dobrych czasów kiedy Omega poznał Lunę i Aurorę oraz próbował podjąć walkę z Liderką latających pokemonów Monic. Wtedy był początkującym trenerem, aczkolwiek weteranem teraz nie może siebie nazwać, ale jest nieco bardziej doświadczony, zaś wyzwania są na podobnym poziomie. Będą kłopotliwe, ciężkie, uciążliwe, ale nie do wykonania.
Młodzian spojrzał z zainteresowaniem na wielką tablicę wyników na dzień dzisiejszy i.. zrobiło to na nim wrażenie, aczkolwiek nie miał chyba ochoty widzieć tych cyferek które ukazywały całokształt kadencji Alice jako Głowa Sali.
Czyli zanim tutaj przyszedłem, ktoś już musiał zdobyć odznakę. Ciekawe jak wyglądała wtedy walka... albo... ciekawe, czy podopieczni Alice są zmęczeni tamtym pojedynkiem i czy kobieta zrobiła jakąś przerwę, by doszły do siebie? Czy będzie to uczciwa walka?
Rozmyślania młodziana przerwał głos rywalki, która wyszła z pomieszczenia po drugiej strony sali i przywitała go, pewnie wykutym na pamięć i odruchowym powitaniem. Poinformowała go o ogólnych zasadach pojedynku, po czym obojętnie życzyła powodzenia, wypuszczając... ŻYRAFĘ!
Obieżyświat zmarszczył brwi, jakby coś mu nie pasowało w tej kolejności. Nie żeby znał konkretne zwyczaje i taktyki Alice, ale było to dla niego bardzo dziwne. Czy Tauros był wymęczony i nie chciała ryzykować jego przegranej przy tej walce, dlatego wystawiła Girafarig? A może specjalnie to zrobiła, by żyrafa osłabiła pretendenta, zaś rozgniewany byk by dokończył dzieła? Monic zrobiła coś podobnego, wpierw wypuszczając silniejszego podopiecznego, by jej słabszy Hoothoot miał szansę pokonać osłabione osobniki. Hmmm... Coś się dziwnego dzieje.
W związku z tym, że pojedynek oficjalnie się zaraz zacznie, wystarczy wypuścić jednego ze swoich podopiecznych, Szkarłatny usadawia Charmandera tuż obok swojej nogi, by malec mu nie przeszkadzał i mógł obserwować wszystko ze swojego punktu widzenia. Następnie wymienił spojrzenia ze swoją grupą wsparcia i dopingu, aż w końcu sięgnął do paska, chwycił jedną z kapsuł i zamaszystym ruchem wypuścił na arenę...
-Shadow, liczę na Ciebie! Użyj Quick Attack by zbliżyć się do przeciwnika.
Zadanie było bardzo proste. Łasica musiała zbliżyć się do żyrafy, by móc później prowadzić walkę w zwarciu, chociażby przy pomocy złączonej techniki Faint Attack oraz Ice Punch. To zapewne zaskoczyłoby parzystokopytnego pokemona, jednak czy zadałoby wystarczająco dużo obrażeń, by osłabić go przy dłuższych zmaganiach?
_________________
1. 2. 3. 4. 5. 6.7.
8. 9. 10. D.O.
Typhlosion RapsodiaFlame Charge, Smoke Screen, Flamethrower, Flame Wheel, Swift, Quick Attack
Noctowl Moonlight Air Slash, Peck, Hypnosis, Confusion, Reflect, Echoed Voice
Meganium Taiyo Tackle, Vine Whip, Magical Leaf , Poison Powder, Reflect, Body Slam
Pupitar Tetra Bite, Sandstorm, Rock Slide, Scary Face, Dark Pulse
Mareep Bella Tackle, Growl, Thunder Shock, Cotton Spore, Elektro Ball
Ledyba Iris Tackle, Supersonic, Comet Punch
Sneasal Shadow Ice Punch, Quick Attack, Scratch, Faint Attack, Icy Wind
Eevee MorganaTackle, Quick Attack, Bite, Swift, Sand Attack
Croconaw Dundee Scratch, Water Gun, Bite, Rage, Bubble Beam
Charmander Lizardon Scratch, Growl, Ember, Smoke Screen, Metal Claw(35%)
Venipede ??? ??? ??? ??? ??? ??? ???

Zwycięstwa|Remisy|Przegrane=7|5|2
Odznaki: [.] [.] [.] [.] [.]
Dni podróży: 15
Lokalizacja: Goldenrod City *WIOSNA*

DZIENNIK PRZYGÓD + Ekwipunek

Do otrzymania: , HM03 Surf, , , TM02 Dragon Claw, Orange Island, TM79 Dark Pulse, , , /

Curse me, hate me, hurt me, kill me
 
 
Aria 

Wysłany: 2017-09-29, 21:38   

Mimo wcześniejszych wątpliwości ostatecznie podjąłeś wyzwanie liderki. Można więc powiedzieć, że pierwsze koty za płoty. Oczywiście wybór mrocznej łasicy dawał znaczną przewagę typów. Jednak należało pamiętać o ewentualnych konsekwencjach. Nazbyt uparta natura Shadowa i jego przekonanie odnośnie boskości mogły srodze pokrzyżować niektóre plany. Zazwyczaj podopieczni wykonywali twoje polecenia, ale ten wyjątek miał w najbliższym czasie potwierdzić regułę. Wreszcie czerwony promień uformował stworka. Niestety Sneasal pierwsze co zrobił, to leniwie rozprostował kości. Dopiero później spojrzał uważniej gdzie mniej więcej jest. Poza tym szybko załapał co powinien zrobić. Ciekawe ile negatywnych komentarzy usłyszałbyś od najbliższych… Prawdopodobnie tylko Iwan zrozumiał pierwotny zamysł. Przecież trudno pokonać nieprzewidywalnego osobnika, który dysponuje potrzebnym doświadczeniem. Międzyczasie liderka nie wyglądała na bardzo zaskoczoną czy niezadowoloną. Alice wreszcie zdradzała objawy człowieczeństwa, czyli przywołała delikatny uśmiech. Najwyraźniej niejeden delikwent próbował podobnej sztuczki. Niespodziewanie Shadow przystąpił do konkretnego działania. Nawet zaczął od „szybkiego ataku”. Rozpędził się po łuku, aby ewentualnie zmylić przeciwniczkę. Poza tym żyrafa musiałaby brać poprawkę „pod wiatr”. Nagle Girafarig wyskoczyła wysoko w górę, jednocześnie unikając zagrożenia. Czyżby Double Kick albo Stomp? Shadow wcale nie zamierzał tego sprawdzać. Natychmiast przywołał swoją lodową moc i uderzył obiema łapami w piaskowe podłoże. Mroczny pokemon uzyskał podobny efekt do lodowej ściany, która kiedyś ocaliła waszej trójce cztery litery. Obecnie mogłeś podziwiać nawet pół lodową kopułę. Na nieszczęście konstrukcja pękła pod naciskiem rywalki. Przynajmniej łasica ocalała bez większego szwanku. Zaraz potem otworzył pyszczek wypuszczając promień niebieskich płatków śniegu. Tak, tak… Icy Wind w pełnym wydaniu zamroził powierzchnię zbiornika wodnego zamiast kopytnego stworzenia. Trudno zgadnąć co Shadow kombinował… Niespodziewanie liderka postanowiła wykorzystać okazję…
-Girafarig użyj Charge Beam.- Dziewczyna bardziej polegała na doświadczeniu swojej podopiecznej niż instynkcie początkującego trenera. Niby jakbyś mógł przewidzieć elektryczny atak, gdy pokemon posiadał dwa tak odmienne typy. Co prawda Iwan wyklepałby zaraz odpowiednią formułkę, ale powinieneś dochodzić do pewnych spraw indywidualnie. Od dzisiaj chyba zapamiętasz, że „normalne” pokemony przyswajają sporą część tak zwanych TM czy HM. Mniejsza… Widziałeś jak żyrafa otwiera pyszczek. Następnie uformowała kulkę żółtej, elektrycznej energii. Koniec końców wystrzeliła potężną wiązkę, która śmignęła ku wyznaczonemu celowi. Wyłącznie refleks mrocznego wojownika ocalił mu skórę. Shadow zdołał skoczyć za pierwszą lepszą skałę przy małym wsparciu Quick Attack. Oczywiście prowizoryczna osłona pękła pod naporem niszczycielskiej siły. Jednak tumany kurzu przesłoniły chwilowo pole walki. Mogłeś być spokojny o własnego podopiecznego. Bardziej martwił arsenał żyrafy… Skoro liderka dysponowała płytkami, to istniała spora szansa z przetasowywania niektórych technik. Taki obrót spraw wyjaśniałby problemy w pokonaniu Alice… Całe szczęście nadeszła twoja tura i musiałeś pokierować nieco Shadowa...


~1~
 
 
Omega 



Wysłany: 2017-10-01, 21:55   

Omegę powinno to wszystko zaskoczyć, indywidualne zachowanie łasicy, jak i bardziej doświadczony przeciwnik z dosyć potężnym arsenałem ataków do swojej dyspozycji. Dodatkowo Liderzy dysponowali tak przeogromną więzią między swoimi wszystkimi pokemonami, że niektóre przypadki mogły czytać sobie w myślach, ufać sobie nawzajem i zupełnie bez słowa doprowadzić do wygranego pojedynku. W tym wypadku Alice wydała krótką oraz konkretną komendę, dając sugestię Girafarig, by ta użyła akurat tego ataku do "unieszkodliwienia" swojego zwinnego rywala. Shadow dysponował ogromną siła, sprytem oraz doświadczeniem, jednak to żyrafa była na swoim terenie, które zapewne znała doskonale, jak pozostałe areny w tymże GYM'ie.
Omega uśmiechnął się delikatnie pod nosem, sam do siebie, odruchowo. Nie dlatego, że znalazł godnego siebie rywala, że poczuł możliwość przetestowania swoich możliwości jako trener oraz taktyk. Miał szansę walczyć z kimś o wiele silniejszym od siebie. Owszem, był to rodzaj testu, jednak polegającym na tym, czy będzie w stanie przetrwać w tym brutalnym świecie, pełnym niebezpiecznych niespodzianek.
Wybór Sneasela był celowy. Nie słuchał się chłopaka do końca, co rzucało na tego mrocznego osobnika zupełnie inne światło. Był indywidualistą, miał swoje zdanie na jakiś temat i to jego nadmuchane niczym balon ego. Podróżnik podziwiał tego pokemona za to, że mimo pochwycenia w kapsułę, nadal zachował swój charakterek. Nie koniecznie chodziło o zrobienie łagodnego baranka z bezwzględnego wilka, a o to, by Shadow zaczął respektować Omegę, jak Omega respektuje jego. Dlatego właśnie wybór padł na zawadiackiego stworka, by mógł zmierzyć się z silnym oponentem. Może po wygranej, Shadow chociaż odrobinę zmieni zdanie na temat młodziana. Nie będzie to łatwe, gdyż Girafarig nie pozwoli podejść do siebie zbyt blisko, próbując atakować na dystans. Zapewne znajdzie się jakąś lukę w jej obronie, jednak to nie wystarczy do wygrania, gdyż podopieczny Alice posiada również ataki w zwarciu.
-Icy Wind prosto w nogi przeciwnika, a następnie Ice Punch!
Szkarłatny wiedział, że powinien dawać bezpośrednie komendy Shadow'owi, by bez najmniejszych niedomówień je wykonał, jednak w grę wchodziło samodzielne myślenie przeciwnika. Alice nie musi reagować w żaden sposób na defensywę swojego podopiecznego, ale może się zdarzyć, że ta wyczuje pismo nosem o wiele wcześniej, niż pewna siebie żyrafa. I to może zakończyć się porażką, dlatego właśnie Omega ograniczył się do krótkich komend.
Plan był prosty: Icy Wind miał zmniejszyć mobilność żyrafy, by ta nie mogła ponownie skoczyć na rozpędzoną łasicę. Zamysł miał być prosty, a mianowicie atakowanie Ice Punch boków unieruchomionego celu, przebiegając pod swoją ofiarą i atakowanie z drugiej strony. Może nadarzy się okazja do całkowitego zamrożenia żyrafy? Się okaże!
_________________
1. 2. 3. 4. 5. 6.7.
8. 9. 10. D.O.
Typhlosion RapsodiaFlame Charge, Smoke Screen, Flamethrower, Flame Wheel, Swift, Quick Attack
Noctowl Moonlight Air Slash, Peck, Hypnosis, Confusion, Reflect, Echoed Voice
Meganium Taiyo Tackle, Vine Whip, Magical Leaf , Poison Powder, Reflect, Body Slam
Pupitar Tetra Bite, Sandstorm, Rock Slide, Scary Face, Dark Pulse
Mareep Bella Tackle, Growl, Thunder Shock, Cotton Spore, Elektro Ball
Ledyba Iris Tackle, Supersonic, Comet Punch
Sneasal Shadow Ice Punch, Quick Attack, Scratch, Faint Attack, Icy Wind
Eevee MorganaTackle, Quick Attack, Bite, Swift, Sand Attack
Croconaw Dundee Scratch, Water Gun, Bite, Rage, Bubble Beam
Charmander Lizardon Scratch, Growl, Ember, Smoke Screen, Metal Claw(35%)
Venipede ??? ??? ??? ??? ??? ??? ???

Zwycięstwa|Remisy|Przegrane=7|5|2
Odznaki: [.] [.] [.] [.] [.]
Dni podróży: 15
Lokalizacja: Goldenrod City *WIOSNA*

DZIENNIK PRZYGÓD + Ekwipunek

Do otrzymania: , HM03 Surf, , , TM02 Dragon Claw, Orange Island, TM79 Dark Pulse, , , /

Curse me, hate me, hurt me, kill me
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,68 sekundy. Zapytań do SQL: 8