Poprzedni temat «» Następny temat
Przygoda Keizy(Aaron'a)- Udowodnić rodzicom swoją wartość
Autor Wiadomość
RerrieR 


Wysłany: 2014-09-20, 22:58   Przygoda Keizy(Aaron'a)- Udowodnić rodzicom swoją wartość

Cytat:
W samym sercu Viridian City mieszkało państwo Misare, no może mieszkało to za dużo powiedziane, pomieszkiwało to i tak zbyt wiele. Głowa rodziny - Roger, jest bogatym dyrektorem bardzo dobrze prosperującej firmy budowlanej, natomiast matka – Jenny, w młodości była modelką, a teraz została znaną projektantką. Jak można się domyślić nie często przebywali w domu. Ważniejsza była kariera, niż własne dzieci. Państwo Misare mieli córkę Lisane. Pierwsze dziecko i to jeszcze dziewczynka, zawsze była oczkiem w głowie tatusia. Zawsze dostawała to, czego chciała. Około 3 lat później urodził się bohater tejże historii, a mianowicie Keiza. Początkowo chłopak był ukochanym potomkiem mamusi, jednak z czasem, gdy córka dojrzewała, poszła w ślady mamy. Piękna dziewczyna o długich blond włosach, miała duże niebieskie oczy i białą jak ściana cerę. Przy jej długich nogach i smukłej sylwetce, rówieśniczki mogły tylko zazdrościć. Jak można przewidzieć matka zrobiła z niej modelkę i cały czas poświęcała jej, a mały Keiza spadł na boczny tor.

Dom stał na obrzeżach miasta Viridian. Duży z jednym piętrem i wielkim ogrodem. Blondyn mieszkał tam ze swoją nianią, która była także sprzątaczką. Bardzo ciepła kobieta o imieniu Sara. Wychowanie chłopca spoczywało na jej barkach, z czym nie miała problemów. Chłopak dorastał i zaczynał buntować się przeciw rodzicom, siostrze i głównie dorosłym. Psocił w szkole, stwarzał kłótnie i bójki. Jednak ani ojciec, ani matka nie zwracali na to uwagi, byli pochłonięci swoją pracą. Kilka razy w roku, głównie na święta, „rodzinka” zjeżdżała się do domu, by „świętować". Sara zawsze starała się opowiedzieć im, co dzieję się z ich synem. Kończyło się zazwyczaj na tym, że ojciec pokrzyczał, matka dała karę, a po świętach znów nikogo nie było, a chłopak mógł robić co chciał, jednak miał szacunek do swojej niani. To ona go najlepiej znała, to ona mogła z nim porozmawiać i próbować go zmienić.
- Keiza kochanie wstawaj śniadanie czeka !! – powiedziała, lekko ubrudzona mąką na twarzy. Po nie całych 10 minutach, blondyn zszedł na dół. Umyty i ubrany. Miał nadąsaną minę, jak przez ostatnich kilka dni.
- Dzień dobry. – odpowiedział zimno, po czym usiadł do stołu i zaczął flegmatycznie jeść naleśniki. Sara sfrustrowana całą sytuacją, postanowiła porozmawiać z młodzieńcem.
- Słuchaj Keiza, widzę że ostatnio jesteś jakiś nieswój. Powiesz mi co się stało ?
- Nic, Saro, naprawdę. - zbył ją, po czym machnął ręką z widelcem, który prawie mu wypadł z ręki.
- Przecież widzę, nie oszukasz mnie, znam cię dobrze. Chodzi ci o rodziców, prawda ? O to że ich nie ma ? O to, że zapomnieli o tobie ? – powiedziała opierając się przedramionami o stół i wwiercając się wzrokiem w chłopca. Między czasie Glaceon, który przez cały czas zajadał swoje pokemonowe jedzonko, ziewnął, aż Keiza zatrzymał na nim wzrok.
- Przed tobą nic się nie ukryję. – uśmiechnął się fałszywie, gdyż wcale nie miał powodu do radości.
- Słuchaj, ja na twoim miejscu znalazłabym sobie jakieś hobby i zapomniała o tym. Wiem, że łatwo się mówi, ale… - tutaj wstrzymała się na chwilę i podeszła do okna.
- Nie mogę źle, mówić o moich pracodawcach, ale powiem ci jako przyjaciółka… – podeszła do Keizy, który właśnie kończył naleśniki.
- Pokazałabym im, że potrafisz sobie poradzić bez nich, że jesteś odpowiedzialny, uczynny i samodzielny. – skończyła, po czym poczochrała ładnie ułożoną grzywkę chłopca.
Blondyn uśmiechnął, ale tak, jakby myślami był już gdzie indziej. Wstał podziękował, pogłaskał Glaceona i pobiegł do swojego pokoju z pełną energią.
Wrócił z dużym aparatem uwieszonym na szyi.
- Saro, mogę wziąć Glaceona do ogrodu, mam pewien pomysł.
- Dobrze. - odpowiedziała, kręcąc wałkiem ciasto.

Keiza zaczął robić zdjęcia pięknemu lodowemu pokemonowi. W każdej pozycji oraz z każdej perspektywy. Usiadł na schodach i razem z lodowym lisem przeglądali fotki na elektronicznym ekranie.
- Czegoś brakuję, nie uważasz ? – powiedział na wpół do pokemona i na wpół do siebie.
- Masz rację. Glaceon użyj lodowych odłamków i pokaż jaka jesteś przy tym piękna. – Keiza przyłożył szybko jedno oko do wizjera, a drugie zamknął. Pokemon zebrał w sobie energie, po czym podskoczył tworząc małe sople, które z dużą szybkością leciały w jeden cel na ziemi. Oprócz odgłosów uderzających o ziemie odłamków, można było usłyszeć ciągłe pstryknięcia kolejnych zdjęć.
- Zobacz Glaceon, jakie piękne. Jesteś gwiazdą. Saro, zobacz co zrobiłem !!!
Dziecięca fascynacja, szybko przerodziła się w prawdziwą pasję. Cały jego pokój był obklejony przeróżnymi zdjęciami pokemonów. Na biurku stało kilkanaście albumów obok nich notes, w którym zapisane były przeróżne notatki i przemyślenia chłopca. Keizie tak spodobało się fotografowanie, że robił zdjęcie każdemu stworkowi w mieście. Cykał fotki nawet obcym trenerom, którzy próbowali swoich sił w walce. Te ciągłe przybywanie z kieszonkowymi potworkami sprawiło, że chłopak nie tylko się zmienił, ale chciał wyruszyć w swoją podróż pokemon.

Pewnego dnia, gdy Keiza fotografował dzikie pokemony niedaleko wejścia do lasu, poczuł się dziwnie źle, jakby miało stać się coś strasznego, coś tak okropnego, że…
- Co tu robisz gówniarzu matka, cię woła, chce z tobą pomówić. – Za blondynem stała jego siostra, jak zwykle piękna i z dziwnym wyrazem na twarzy.
- Ehh… - westchnął głęboko i zaczął ponownie robić zdjęcia stadku Swadloonów, jakby zupełnie się nią nie przejął, albo olał.
- Nie słyszałeś smarkaczu !! – Lisanna wrzasnęła.
- Odwal się ode mnie, teraz się matką mną interesuję? Niech sama tu przyjdzie i mi to powie. – odpowiedział przez zaciśnięte zęby.
- Jak śmiesz tym tonem, do mnie ?? – zdziwiła się i chciała wytargać małego braciszka z ucho, by ten w końcu jej posłuchał. Była wściekła, prawdopodobnie na odcisk nacisnęły jej kobiece sprawy, albo chłopak ją rzucił. W tej samej chwili jej włosy jak zawsze, pięknie ułożone i proste, zaczęły się nienaturalnie skręcać i ruszać w każdą stronę.
- Co jest do jasnej… Co ty robisz ?
- Ja ?? zdjęcia, choć to co ty robisz, też jest śmieszne. – blondyn, zaczął się wrednie śmiać, a końcówki jej włosów zaczęły się zażyć, by po chwili zmienić się w mały płomyk.
- Ooo ale, to już jest straszne. – rzekł do siebie, zamyślając się głęboko.
- Aaaaa, popamiętasz mnie gówniarzu. – Lisana uciekła w stronę domu, gwałtownie gasząc swoje włosy. Gdy dziewczyna zniknęła, pojawił Litwick, który śmiał się do rozpuku.
- To ty zrobiłeś ? – nadal powstrzymując śmiech, nie czekając na odpowiedź, przybił piątkę małemu, białemu pokemonowi.
- Zrobię jeszcze kilka zdjęć Swadloonom, no i tobie Litwick i muszę wracać, będę miał kłopoty pewnie, ehh… znowu wrócili…
Gdy blondyn wrócił do domu, przy stole w jadali czekała już cała „rodzinka”, a Sara biegała z kuchni, by podawać jak najwykwintniejsze dania. Glaceon siedział w ogrodzie, gdyż rodzice nie pozwalali pokemonom służby chodzić po domu, natomiast robiący wielkie wrażenie Mismagius zajadł przysmaki przy stole. Lisana nadal wpatrywała się w brata, jak by mówiła – „Lepiej nie idź spać.” Była tak zła, bo jej włosy nadal były w nieładzie, których nie mogła ułożyć, z nie wiadomych przyczyn. Matka z ojcem rozmawiali, co jakiś czas wypytując o coś Keize i Lisane. Zapadł zmrok i w całym domu zrobiło się przejmująco ciemno. Sara szybko wstała i poszła do kuchni po zapalniczkę, by zapalić duże świeczniki, stojące na stole, jednak gdy wróciła były zapalone. Wszystkie się świeciły, co ją trochę zdziwiło. Usiadła i zdezorientowana spojrzała na Keize, by znaleźć odpowiedź na ów dziwne zdarzenie. Nikt inny, po za nimi, nie zwrócił na to uwagi. Widać, jak byli zajęci sobą. Późnym wieczorem, wszyscy kładli się już spać, tylko biedna Sara, nadal zmywała i sprzątała po obiedzie. Gdy dochodziła północ, drzwi do pokoju blondyna otworzyły się, a w niej stanęła siostra, niczym zły upiór. Obok niej stała Gothorita z równie wrednym uśmieszkiem. Można się tylko domyślać co chodziło po głowie najstarszej córce państwa Misare, jeżeli miała tak bujną wyobraźnie co Keiza, to strach pomyśleć, co wymyśliła, jako zemstę na swoje włosy. Dziewczyna zbliżała się do brata, który obudził się momentalnie, jakby miał załączony w pokoju alarm przeciw wrednym siostrom.
- Co ty tu robisz ? – zapytał, jeszcze ziewając.
- Muszę ci zrobić jakąś krzywdę… – Pokazała ręce, które do tej pory chowała za sobą, a w jednej z nich trzymała nożyczki.
- Obetnę ci tą twoją, jakże piękną grzywę gówniarzu. Gothorita, proszę teraz Telekineza. – dodała, a włosy Keizy, a dokładnie grzywkę podniosły się, czekając tylko na ciachnięcie. W tym samym momencie, albo jeszcze szybciej, psychiczny pokemon, sam podniósł się i zaczął lewitować, by po chwili wylądować z dużą szybkością w ścianie. Grzywka opadła.
- Gothorita, co się stało ? – zapytała, zdziwiona. A na przeciwko jej twarzy pojawił Litwick, który postarał się, by nie wyglądać słodko, jak zazwyczaj, lecz bardziej upiornie. Drugi raz tego samego dnia, można zauważyć, jak dziewczę o blond włosach ucieka od swojego młodszego brata. Keiza znowu zaczął się śmiać, a Litwick podleciał do niego, jakby czekał na przybicie piątki. Reszta nocy, przebiegła w spokoju. Rano gdy chłopak wstał, nowy przyjaciel już lewitował po pokoju. Lisanna zostawiła tylko kartkę przyklejoną do drzwi z napisem: „Jeszcze mnie popamiętasz gówniarzu.” Na śniadaniu już nikogo prócz Sary, nie było, prawdopodobnie to Lisanna poprosiła matkę, by wcześniej wyjechać, a że zawsze dostaję to, czego chce, to wyjechali z samego rana.
- Saro, poznaj mojego nowego przyjaciela, to jest Litwick. Przyszedł za mną, aż z lasu i nastraszył Lisannę i chyba dlatego wcześniej wyjechali.
- Ach to ty, pobiłeś Gothoritę ? Piątka ! – spytała retorycznie, po czym przybiła pokemonowi - świeczce (xD) piątkę i wyjęła z lodówki owoc, który dała pokemonowi.
- Saro, jest jeszcze jedno, jeżeli Litwick się zgodzi, to chce z nim wyruszyć w swoją podróż, tak jak mi doradziłaś… Co ty na to ?


Sara była zaskoczona twoimi zamiarami ale nie sprzeciwiła się mając chyba mieszane odczucia co do twojego wyboru. Skoro, jednak podjąłeś decyzję zamówiła dla ciebie Pokedex i 5 pustych Pokeballi. Zabrałeś ze sobą skromne jak na warunki twojej rodziny kieszonkowe 1000$ ale nie chciałeś brać więcej pieniędzy aby nie zwrócić na siebie uwagi. Lepiej aby twoje opuszczenie rodzinnych stron przebiegło dyskretnie. Znajdowałeś się obecnie blisko Poké Mart mogłeś, więc kupić coś jeszcze ponad wyposażenie jakie ze sobą miałeś. Lato przechodziło powoli w jesień- słońce świeciło za chmur, drzewa nadal miały większość liści na dworze temperatura podchodziła pod 20 stopni w skali Celsjusza. Nie pozostawało nic innego niż rozpocząć twoją przygodę jakąś śmiałą trenerską akcją
_________________
"Jeśli marnowanie czasu daje Ci radość to nie jest to czas zmarnowany"- John Lennon

Ale mi Football Manager zrył banię swoim autohumorem szacun dla twórców!

A tak reaguję gdy ktoś mnie zawiedzie mimo, iż zwykle jestem zrównoważony!

Link do Dziennika Postaci tam jest całe info o moim bohaterze

Mój zespół obecnie:


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Naruto Stories Pokemon Eternal

BlackButler
Anime Revolution Sprites
brak
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8