Poprzedni temat «» Następny temat
Przygoda Sumizome =W drodze po brutalną prawdę=
Autor Wiadomość
Sumizome 

Wysłany: 2013-05-20, 22:59   

Z uśmiechem na twarzy przyjął reakcję swego podopiecznego Pokemona-szyszki. Zaniepokoiło go jednak tak ostre i negatywne podejście do sytuacji ze strony Pichu. Widząc jego fochy od razu wiedział, że w powietrzu wisi kłótnia. Pineco miał tendencję do witania każdego stworka w sposób dość... Niecodzienny, acz zapewne bardzo często spotykany u stworków z tego gatunku. Postanowił jednak nie reagować, a przyglądać się z boku całej sytuacji, która, jak przeczuwał, szybko ewoluowała w coś na styl przepychanki. Jeden starał się bardziej zadziałać na nerwy drugiemu i na odwrót z niepożałowaną wzajemnością. Przyglądał się, jak stworki na przemian wymieniały uderzenia ciało-ciało lub wiązki piorunów, które zapewne nie stanowiły aż takiej przeszkody dla dość odpornego na uderzenia Pineco. Ucieszył się jednak, kiedy walki ustały. Miał nadzieję, że z czasem relacje dwóch stworków staną się znacznie lepsze, ba! Może będą w stanie ze sobą współpracować? Kto wie, co przyniesie następny dzień?
Uszczęśliwił go fakt, że stworki były zmęczone dalszymi przepychankami. Dzięki temu przerwały tą dziecinadę i na jakiś czas ataki ustały. Był to moment, w którym powinien wtrącić się ich właściciel - Kagawa Ryuichi, chłopak o niedbale uczesanych, czerwonych włosach.

- Dosyć! - Syknął groźnie, spoglądając z pod opuszczonego kaptura na dwójkę maluchów. Szczególnie posłał spojrzenie w kierunku swego Pokemona-szyszki, na którym polegał najbardziej w tej sytuacji. Liczył też na jego wsparcie. - Maluszku, dlaczego nie chcesz mnie zaakceptować? Czy zostałeś porzucony przez swego trenera? A może ktoś Cię skrzywdził? - Spytał, zniżając ton swego głosu. Chciał brzmieć jak najdelikatniej. Może w ten sposób uda mu się przemówić do Pokemona-myszki, który najwyraźniej był na coś obrażony. Tylko na co? I z jakiego powodu?
_________________
Przygoda
Dziennik Przygód
Zapis u Mistrza Gry

Imię: Ryuichi
Nazwisko: Kagawa
Ksywka: Sumizome lub Sumi (krócej)
Wiek: 17

Towarzysze (w podróży):
  • Sona (przyjaciółka z dzieciństwa)
  • Pivot (Przypadkiem napotkany marynarz)


Miejsce pobytu: Route 32
Aktualny cel: Dotrzeć do Violet City

Przedmioty:
- ubrania na zmianę
- koc
- portfel z Kartą Identyfikacyjną
- 1 pusty Poké Ball
- 5x Oran Beery (właściwości lecznicze)

Pokémony:
 
 
 
Omega 



Wysłany: 2013-06-17, 07:36   

Tuż po wrzaśnięciu na swoich towarzyszy, by zaprzestali jakichkolwiek przepychanek, pokemony stanęły na baczność. Pineco zerknął na Ciebie z zawstydzeniem, odskakując po chwili nieco do tyłu, pozostawiając żółtą mysz przed Twoim osądem. Pichu ponownie nadymał policzki, patrząc się w Twoją stronę z wyrzutami. Aby jeszcze bardziej podkreślić swoje niezadowolenie, maluch skrzyżował łapki na miniaturowym torsie. Dopiero kiedy zadałeś mu parę pytań, jego stanowcza postawa nafochanego dziecka nieco uleciała. Zamiast nieprzyjemnie piorunującego spojrzenia, teraz zostało ono zastąpione przez ciekawość i coś w rodzaju zrozumienia. Może tak naprawdę nie byłeś taki zły, mimo, że Pichu znał Ciebie zaledwie parę minut: Podczas walki, jak i teraz dopiero. Szyszka obserwowała z bezpiecznej odległości, jak to elektryczna myszka zaczyna zastanawiać się nad odpowiedziami, które powinny rozwiać mgłę tajemnicy. Po krótkiej chwili piorunujący wojownik wzruszył ramionami, postukał się palcem wskazującym po głowie (zakładając że Pichu ma pięć palców jak jego wyższa forma) i zaczął gestykulować, by przybliżyć Tobie swoje myśli.
Wpierw stworek zaprezentował siebie, że siebie, zaś po chwili stanął na palcach by ukazać pewnego mężczyznę... prawdopodobnie trenera. Następnie przedstawił marsz dwóch osobników, do momentu pojawienia się innej osoby, która w oczach malucha, była niezbyt przyjacielsko nastawiona. Pichu został wysłany do pojedynku, jednak poległ w niedługim czasie. Jego właściciel opuścił go, zapewne zawiedziony mocą towarzysza. Jak się okazało, żółta myszka została przygarnięta przez agresora i służyła pod jego sztandarem. Aż do teraz, kiedy to Ty ją schwytałeś. Ostatecznie Pichu ponownie wzruszył ramionami, siadając ciężko na zadzie i malując palcem kółeczka na ziemi. Pineco próbował zbliżyć się do towarzysza, jednak ten sukcesywnie odstraszył go niewielką ilością wyładowań, które jedynie okalały jego ciałko. Co zamierzasz zrobić w takiej chwili? Żeby jednak nie było tak przyjemnie, to Pivot z Soną nadal nie wracali, zaś zamiast przyjemnego głosu chłopaka, który śpiewał szanty, słyszałeś stłumione i ciągle powtarzające się z oddali:
Hop Ho~op!

//Wybacz, że takie krótkie. Muszę na powrót się wdrążyć w temat.//
_________________
1. 2. 3. 4. 5. 6.7.
8. 9. 10. D.O.
Typhlosion RapsodiaFlame Charge, Smoke Screen, Flamethrower, Flame Wheel, Swift, Quick Attack
Noctowl Moonlight Air Slash, Peck, Hypnosis, Confusion, Reflect, Echoed Voice
Meganium Taiyo Tackle, Vine Whip, Magical Leaf , Poison Powder, Reflect, Body Slam
Pupitar Tetra Bite, Sandstorm, Rock Slide, Scary Face, Dark Pulse
Flaaffy Bella Tackle, Growl, Thunder Shock, Cotton Spore, Elektro Ball
Ledyba Iris Tackle, Supersonic, Comet Punch
Sneasal Shadow Ice Punch, Quick Attack, Scratch, Faint Attack, Icy Wind
Eevee MorganaTackle, Quick Attack, Bite, Swift, Sand Attack
Croconaw Dundee Scratch, Water Gun, Bite, Rage, Bubble Beam
Charmander Lizardon Scratch, Growl, Ember, Smoke Screen, Metal Claw(35%)
Venipede ??? ??? ??? ??? ??? ??? ???

Zwycięstwa|Remisy|Przegrane=7|5|2
Odznaki: [.] [.] [.] [.] [.]
Dni podróży: 15
Lokalizacja: Goldenrod City *WIOSNA*

DZIENNIK PRZYGÓD + Ekwipunek

Do otrzymania: , HM03 Surf, , , TM02 Dragon Claw, Orange Island, TM79 Dark Pulse, , , /

Curse me, hate me, hurt me, kill me
 
 
Sumizome 

Wysłany: 2013-06-17, 11:02   

// Nie ma problemu. : ) //

Ryuichi czekał już wystarczająco długo na Pivota i Sonę. Obawiał się jedynie najgorszego scenariusza. W myślach toczył bój przy okrągłym stole ze swoimi podobiznami; każda przedstawiała inny plan tego, co mogło się przytrafić dwójce szlajających się samotnie po mrocznym lesie towarzyszy młodego trenera. Na szczęście mógł on chwilowo zająć się przyglądaniem temu, co Pichu miał mu do przekazania. Ucieszył go fakt, iż młody stworek zrozumiał, co człowiek miał na myśli. Opowieść zaprezentowana przez Kagawę sprawiła, że w czerwonowłosym wręcz się zagotowało. Czuł, jak temperatura jego ciała rośnie w gniewie, skierowanym do nieznajomych trenerów.

- To okropne! - Rzucił z odrazą w głosie, chcąc dać swojemu żółtemu przyjacielowi dobitnie do zrozumienia, że gardzi takimi ludźmi, jakich on zaprezentował. Lewą dłonią poklepał go delikatnie po główce, po czym posłał mu pełen ciepła uśmiech. - Nigdy Cię nie zostawię, maluszku. Choćby nie wiem co się stało

I właśnie po tych słowach nadeszło stłumione "Hop Ho~op!", wydobyte z ust Pivota. Czyżby Sona zgubiła się w tym ciemnym lesie? Cóż, wprawdzie kilku z jego wewnętrznych gości już wcześniej podawało taką możliwość, aczkolwiek Kagawa nie chciał dopuścić do siebie tej myśli. Drgnął w miejscu, jednak prędko powstrzymał się od impulsowego biegu w kierunku mrocznego lasu. Nie może ruszyć teraz, kiedy nikt nie pilnuje ich obozowiska. Byłby to łatwy kąsek dla wszelkiego rodzaju drapieżników-złodziei lub ludzi, którzy uznali obóz za opustoszały. Do póki marynarz nie przyjdzie i nie poprosi go o pomoc, on nie zamierzał się ruszać z miejsca. Już raz został okradziony ze wszystkich pieniędzy. Teraz celem złodzieja padłby ich dobytek, a to postawiłoby ich w jeszcze gorszej sytuacji. Chłopak miał tylko błogą nadzieję, że dziewczyna niebawem się odnajdzie i wraz z blondynem wróci do obozu.
Psiakrew... Przynosi tylko pecha i wór kłopotów... - pomyślał, przywierając plecami do pniaka, przy którym już od jakiegoś czasu siedział w spokoju, po czym począł rozglądać się po okolicy, chcąc wyszukać jakikolwiek ruch w okolicy.
_________________
Przygoda
Dziennik Przygód
Zapis u Mistrza Gry

Imię: Ryuichi
Nazwisko: Kagawa
Ksywka: Sumizome lub Sumi (krócej)
Wiek: 17

Towarzysze (w podróży):
  • Sona (przyjaciółka z dzieciństwa)
  • Pivot (Przypadkiem napotkany marynarz)


Miejsce pobytu: Route 32
Aktualny cel: Dotrzeć do Violet City

Przedmioty:
- ubrania na zmianę
- koc
- portfel z Kartą Identyfikacyjną
- 1 pusty Poké Ball
- 5x Oran Beery (właściwości lecznicze)

Pokémony:
 
 
 
Omega 



Wysłany: 2013-06-19, 14:29   

Prowadziłeś w głowie potyczkę z samym sobą, powstrzymując się od ruszenia na ślepo w gęstwinę, nie mając nawet świadomości tego co ujrzysz. Może to była pułapka? A jeśli ktoś rzeczywiście potrzebował pomocy lub po prostu się zgubił? Stłumiony niedawno okrzyk stawał się czasami wyrazisty i klarowny, jednak szybko tracił na swoich barwach, przypominając jedynie pohukiwanie wiatru w oddali. Pichu zaakceptował Twoją dłoń na swojej głowie, jednak to nie odwróciło jego uwagi od dziwnego dźwięku, który był nie do zarejestrowania przez ludzkie ucho. Nawet Pineco postanowił rozejrzeć się po okolicy, zachowując jako jedyny stoicki spokój. Ty również poszedłeś ich śladem... lub też oni postanowili papugować swojego właściciela? W każdym razie nie ujrzeliście nic niepokojącego. O dziwo, mimo przebywania nieopodal niewielkiego zbiornika wodnego, wokół Was zaczęła unosić się mgła, która od pach w dół zakryła myszę. Z pewnością ta zasłona mogłaby posłużyć jako kamuflaż dla jakiegoś agresora niewielkich rozmiarów. W każdym wypadku nie groziło Wam nic specjalnego. Dopiero kiedy niepokojący wiatr poruszył się, kładąc łodygi tataraków na ziemię, głos wołający o pomoc nagle zamienił się w warkot i syk, dobiegający zza pniaka o który się oparłeś. Jakieś stworzenie lub też człowiek, nabierało ciężko powietrza w płuca, tworząc nieprzyjemny i gardłowy pomruk wilka, zaś wydech przypominał syczenie węża. Pichu, wraz z Pineco stali wryci w miejscu. Na ich czołach pojawiły się kropelki potu, zaś oczy wyrażały chorobliwe przerażenie. Już sami widok podopiecznych w takim stanie mógł zwiastować nic dobrego. Co robisz? Możesz zerknąć za siebie i poznać agresora, który postanowił odwiedzić Twoje obozowisko. Ów stwór przypominał gigantycznego konika morskiego o spiczastych i błoniastych skrzydłach wystających z pleców. Zawinięty ogon musiał być wyjątkowo silny, ponieważ utrzymywał całe stworzenie w linii prostej, zapewne umożliwiając mu jeszcze poruszanie lub atakowanie swojej ofiary. Głowa przypominała łeb drapieżnego węża, który co chwila wysuwał swój język, badający najbliższe otoczenie. Hipnotyzujące spojrzenie żółtych, gadzich oczu o wąskich źrenicach jedynie dodawała nieprzyjemnego uroku tejże, fioletowoskórej istocie. Ni to pokemon, ni to monstrum patrzyło się na Ciebie z góry, łapiąc powietrze przez masywne szczęki oraz wypuszczając je wraz z wibrującym językiem. Końcówka ostrego ogona poruszała się energicznie na boki, zupełnie jak w przypadku grzechotników. Kiedy staniesz na równych nogach, to agresor będzie jeszcze o głowę wyższy od Twojej osoby, zarzucając łeb na boki.
_________________
1. 2. 3. 4. 5. 6.7.
8. 9. 10. D.O.
Typhlosion RapsodiaFlame Charge, Smoke Screen, Flamethrower, Flame Wheel, Swift, Quick Attack
Noctowl Moonlight Air Slash, Peck, Hypnosis, Confusion, Reflect, Echoed Voice
Meganium Taiyo Tackle, Vine Whip, Magical Leaf , Poison Powder, Reflect, Body Slam
Pupitar Tetra Bite, Sandstorm, Rock Slide, Scary Face, Dark Pulse
Flaaffy Bella Tackle, Growl, Thunder Shock, Cotton Spore, Elektro Ball
Ledyba Iris Tackle, Supersonic, Comet Punch
Sneasal Shadow Ice Punch, Quick Attack, Scratch, Faint Attack, Icy Wind
Eevee MorganaTackle, Quick Attack, Bite, Swift, Sand Attack
Croconaw Dundee Scratch, Water Gun, Bite, Rage, Bubble Beam
Charmander Lizardon Scratch, Growl, Ember, Smoke Screen, Metal Claw(35%)
Venipede ??? ??? ??? ??? ??? ??? ???

Zwycięstwa|Remisy|Przegrane=7|5|2
Odznaki: [.] [.] [.] [.] [.]
Dni podróży: 15
Lokalizacja: Goldenrod City *WIOSNA*

DZIENNIK PRZYGÓD + Ekwipunek

Do otrzymania: , HM03 Surf, , , TM02 Dragon Claw, Orange Island, TM79 Dark Pulse, , , /

Curse me, hate me, hurt me, kill me
 
 
Sumizome 

Wysłany: 2013-06-22, 01:49   

Ryuichi został wręcz sparaliżowany, gdy obrócił głowę za siebie, aby sprawdzić, co też się tam czai. Żółte ślepia wlepione w jego osobę były straszne. Co robić?! - wykrzyczał w myślach. Zaschło mu w gardle, pot zaczął spływać po jego skórze, a język w jednej chwili został odcięty od reszty ciała. Nie mógł wydusić z siebie choć najcichszego rozkazu dla swych pupili. Jego wzrok ani na moment nie powędrował w kierunku dwójki jego przyjaciół, którzy zapewne byli równie przerażeni, co on sam. Został tu, aby móc przebywać z dala od Pivot'a, aby mógł zająć się czymś, co choć na chwilę sprawi, że poczuje się potrzebny. Chciał zrobić coś, w czym jest dobry. Jednakże czy teraz ma to jakiekolwiek znaczenie? Potwór, który znalazł się przed nim miał zapewne ochotę na coś pysznego do jedzenia i zapewne znalazł to, czego szukał. Sprytny drapieżnik dopadł nierozgarniętego chłopaka i dwa małe, słodkie Pokemony. O ile z Pineco będzie mu ciężko, o tyle Pichu musiał wydawać się idealnymi, pieczonymi ziemniaczkami w oczach purpurowej bestii. Co robić?! - powtórzył w myślach, nie mogąc skupić wzroku i myśli na czymkolwiek innym. Jeżeli przeżyje, to jeszcze nie raz będzie mu się śnił ten właśnie moment, który jednak w niezbyt litościwych snach kończą się w jedyny możliwy sposób - śmiercią głównego bohatera i wszystkich, którzy go otaczają.

// Przepraszam, że taki krótki, ale nie miałem za bardzo o czym pisać. Chciałem przedstawić jedynie przerażenie i niemoc ze strony mojej postaci, a nie umiem rozwodzić się nad jednym tematem na tyle, aby wycisnąć z niego więcej, niż to. //
_________________
Przygoda
Dziennik Przygód
Zapis u Mistrza Gry

Imię: Ryuichi
Nazwisko: Kagawa
Ksywka: Sumizome lub Sumi (krócej)
Wiek: 17

Towarzysze (w podróży):
  • Sona (przyjaciółka z dzieciństwa)
  • Pivot (Przypadkiem napotkany marynarz)


Miejsce pobytu: Route 32
Aktualny cel: Dotrzeć do Violet City

Przedmioty:
- ubrania na zmianę
- koc
- portfel z Kartą Identyfikacyjną
- 1 pusty Poké Ball
- 5x Oran Beery (właściwości lecznicze)

Pokémony:
 
 
 
Omega 



Wysłany: 2013-06-22, 10:09   

Strach i przerażenie było uzasadnione. Nie miałeś wsparcia wśród swoich podopiecznych, a i nie wiadomo było, co się dzieje z Pivotem oraz Soną. Ludzcy towarzysze zaginęli gdzieś w lesie, zaś Ty stałeś przed obliczem jakieś chimery, będąc jednocześnie zdanym na jej łaskę. Monstrum wysuwało delikatnie język, próbując wyczuć słony zapach potu oraz rozróżnić emocje, które ogarniały Twoją osobę. Mgła gęstniała z każdą chwilą, unosząc się z każdą sekundą coraz wyżej i wyżej, aż w końcu sięgała Tobie do pasa. Pineco oraz Pichu zostali całkowicie zatopieni w mlecznej parze, izolując ich od widoku fioletowego zwierza. Wtem, coś co przypominało krzyżówkę Arbok'a i Seadry rozdziawiło silną, płaską szczękę, ukazując cztery kły jadowe z których wyciekała leniwie parująca trucizna. Można by rzec, że Twój czas zbliża się ku końcowi, jednak stało się coś przedziwnego. Gdzieś nieopodal giganta, z gęstej zasłony, wyleciało parę zygzaków energii, które natychmiast otoczyły stworzenie. Agresor przymrużył jedynie oczy, przyjmując na siebie cały impet elektrycznego ataku, który za dużo nie zrobił mu krzywdy. Kiedy natarcia się skończyło, monstrum otwarło rozwścieczone ślepia i już pochylało się ku przodowi, by zaraz odepchnąć się ogonem od ziemi oraz dopaść swą ofiarę w mgnieniu oka, kiedy to... Z drugiej strony napastnika, również z gęstej mgły, wyleciał żółty grad pocisków, skutecznie powstrzymując potwora od ataku. Tym razem stwór rozwścieczył się na całego, sycząc groźnie i młócąc wściekle ogonem w naturalnej osłonie. Najwyraźniej bezskutecznie, ponieważ chimera postanowiła kąsać puste powietrze, w nadziei na trafienie jednego z małych szkodników. To była Twoja okazja do ocucenia się z amoku oraz z bezpiecznej odległości przeprowadzić ofensywę.
_________________
1. 2. 3. 4. 5. 6.7.
8. 9. 10. D.O.
Typhlosion RapsodiaFlame Charge, Smoke Screen, Flamethrower, Flame Wheel, Swift, Quick Attack
Noctowl Moonlight Air Slash, Peck, Hypnosis, Confusion, Reflect, Echoed Voice
Meganium Taiyo Tackle, Vine Whip, Magical Leaf , Poison Powder, Reflect, Body Slam
Pupitar Tetra Bite, Sandstorm, Rock Slide, Scary Face, Dark Pulse
Flaaffy Bella Tackle, Growl, Thunder Shock, Cotton Spore, Elektro Ball
Ledyba Iris Tackle, Supersonic, Comet Punch
Sneasal Shadow Ice Punch, Quick Attack, Scratch, Faint Attack, Icy Wind
Eevee MorganaTackle, Quick Attack, Bite, Swift, Sand Attack
Croconaw Dundee Scratch, Water Gun, Bite, Rage, Bubble Beam
Charmander Lizardon Scratch, Growl, Ember, Smoke Screen, Metal Claw(35%)
Venipede ??? ??? ??? ??? ??? ??? ???

Zwycięstwa|Remisy|Przegrane=7|5|2
Odznaki: [.] [.] [.] [.] [.]
Dni podróży: 15
Lokalizacja: Goldenrod City *WIOSNA*

DZIENNIK PRZYGÓD + Ekwipunek

Do otrzymania: , HM03 Surf, , , TM02 Dragon Claw, Orange Island, TM79 Dark Pulse, , , /

Curse me, hate me, hurt me, kill me
 
 
Sumizome 

Wysłany: 2013-06-22, 12:49   

Już mógł w sumie zmówić paciorek, rozmawiać ze starymi i nowymi Bogami o swych grzechach, a także o tym, co komu chciał pozostawić. W jednej chwili przez oczy przemknęły mu wydarzenia ostatnich godzin, gdy zdał sobie sprawę, ileż to może wydarzyć się w życiu trenera Pokemon w ciągu niecałego dnia. To dopiero pierwszy dzień, a on drugi raz patrzy w oczy śmierci. Wpierw to jego matka postanowiła go zaatakować przy pomocy kuchennego noża, a teraz ta bestia. Oczywiście po drodze doskwierała im burza, w dodatku napotkany pochód stworków, w końcu odnaleziony Pichu, a zaraz po nim Natu. Jeden, niecały dzień, a tyle się wydarzyło... Doprawdy, życie wśród Pokemonów było zaskakująco bardzo wzbogacone w różnego rodzaju efekty i atrakcje. Gdyby tydzień temu ktoś mu oznajmił, jak to tak naprawdę wygląda, to nigdy, ale to przenigdy by w to nie uwierzył. Ba! Wyśmiałby tego nieszczęśnika, który w jego mniemaniu miał zapewne pecha do wybierania dróg swej przygody.
W pewnej chwili jednak z mgły, która skryła ciałka dwóch towarzyszy Ryuichi'ego, wystrzeliły dwa ataki, jeden po drugim. Pierwszy należał do Pichu, co do tego nie było wątpliwości. Tylko ten stworek w jego drużynie dysponował elektrycznymi atakami. Drugi atak należał jednak do Pineco. Wiedział o tym, gdyż już raz go użył w tym dniu przeciwko dowódcy pochodu, który zastali w drodze do Violet City. Teraz była jego szansa. Chęć na modlitwy natychmiast mu przeszła, a w oczach błysnęły iskierki determinacji, na razie niewielkiej, lecz widocznej. Chłopak natychmiast zaczął się wycofywać na bezpieczną odległość od nieznanego mu monstra. Czynił to tak długo, do póki nie mógł poczuć się w jakimś stopniu bezpieczny.

- Kōn, wykorzystaj raz jeszcze Pin Missile, tym razem jednak z innej strony! Pichu, z bezpiecznej odległości potraktuj tego stwora najsilniejszą wiązką piorunów, jaką tylko dysponujesz!
_________________
Przygoda
Dziennik Przygód
Zapis u Mistrza Gry

Imię: Ryuichi
Nazwisko: Kagawa
Ksywka: Sumizome lub Sumi (krócej)
Wiek: 17

Towarzysze (w podróży):
  • Sona (przyjaciółka z dzieciństwa)
  • Pivot (Przypadkiem napotkany marynarz)


Miejsce pobytu: Route 32
Aktualny cel: Dotrzeć do Violet City

Przedmioty:
- ubrania na zmianę
- koc
- portfel z Kartą Identyfikacyjną
- 1 pusty Poké Ball
- 5x Oran Beery (właściwości lecznicze)

Pokémony:
 
 
 
Omega 



Wysłany: 2013-06-24, 07:59   

Arbadra, bo takie zapewne jest imię tegoż stwora, zaprzestała swoich czynności. Dlaczego? Zapewne instynkt łowcy nakazywał mu wstrzymanie ataku, by skupić się odpowiednio i zaatakować cel znienacka. W międzyczasie zrobiłeś parę kroków do tyłu, stając dopiero nieopodal wysokiego tataraku, która porastała brzeg jeziorka. Dopiero wtedy widziałeś cały obszar pola walki, ograniczony przez niesamowicie gęstą mgłę. Wydałeś polecenia.
Kōn zrozumiał bezbłędnie wskazówki swojego trenera, ponieważ kolejny grad szpilek wyłonił się po drugiej stronie napastnika, lecąc prawie że pionowo, aż w końcu zbombardował chimerę od góry. Monstrum pochylił nieco głowę, przyjmując wszystkie pociski na kark. Zanim jednak Pichu przystąpił do ładowania elektrycznego ataku i uwolnienia skumulowanej energii, Arbadra zlokalizowała miejsce pobytu szyszki. Spokojny już ogon, zwinięty na powrót w spiralkę, natychmiast się rozwinął oraz wystrzelił prosto w stronę owada. Pancerny pokemon był za wolny, by odskoczyć w porę przed potężnym uderzeniem łuskowej kity, który posłał go prosto w pień pobliskiego drzewa. Wtedy do akcji wkroczył Pichu, wystrzeliwując sporą dawkę elektryczności w syczącą krzyżówkę Abroka z Seadr'ą. Gigant pozwolił energii na opanowanie swojego cielska na krótką chwilę, dopóki drapieżnik nie wysunął swojego języka i zaczął lokalizować miejsce pobytu kolejnego celu. Kolejne zamachnięcie się ogonem i... ostra końcówka przecięła puste powietrze przy akompaniamencie nieprzyjemnego świstu. Pudło! Mała mysz zdołała uniknąć potężnego uderzenia, ponownie zmieniając swoją lokalizację, ponawiając atakowanie ThunderSchock'iem. Chimera wpadła w prawdziwą furię, uderzając pobliskie miejsca swoim ogonem, mając nadzieję na trafienie zwinnego pokemona. Po dość długiej chwili młócenia w pustce, poirytowany stwór rzucił się prosto na Twoją osobę, otwierając szeroko silną szczękę. Wystarczyła tylko sekunda, by drapieżnik chwycił Ciebie za podgardle i mocno zacisnął paszczę na nim, wstrzykując śmiertelnie trujący jad.
Coś w pobliskich krzakach zatrzeszczało...
Kiedy stwór leciał w Twoją stronę, czując jak czas raptownie zwalnia lub też staje w miejscy, z sąsiednich zarośli wyskakuje rozpędzony pokemon, który uderza całym ciałem w giganta. Impet ataku był tak wielki, że przerwał natarcie Arbadry, posyłając ją na pobliskie drzewo. Pień zaskrzypiał groźnie, jakby próbował przestraszyć wszystkich raptownym zawaleniem. Tuż obok Ciebie stał masywny stwór o okrągłym kształcie ciała, nie licząc kilku wypustek, jakby poddał się niedbałej obróbce jakiemuś kamieniarzowi. Pokemon posiadał dwie pary rąk: jednak była krótsza i przeważnie była przylgnięta do piersi, natomiast druga para, o wiele dłuższa od poprzedniej, wyrastała z boków. Na mordce wojownika widać było determinację oraz niezmywalny uśmieszek łobuza. Do kogo należał ten pokemon? Do Pivot'a, który po chwili wyłonił się z tego samego krzaka co jego kompan. Tuż za nim maszerowała przerażona Sona, skrywająca się za plecami marynarza.
-Widzę, że nakryliśmy Ciebie na małych baletach z prawdziwym stworem.- odparł blondyn, wypuszczając z rąk sporą ilość suchych patyków i podchodząc do Ciebie nieco bliżej. Był niesamowicie poważny, zaś skupienie na twarzy nie przypominało w żadnym stopniu marynarza, którego poznałeś parę godzin temu. Dziewczyna posłusznie podreptała za nim, jednak kiedy znalazła się nieopodal swojego przyjaciela, wolała kryć się już za jego osobą... znaczy się za Tobą. W międzyczasie monstrum zdołało podnieść się na potężny ogon, który nerwowo kołysał się z lewa do prawa, zaś z szerokiej szczęki wysuwał się gadzi język. To jeszcze nie koniec walki!

 
 
Sumizome 

Wysłany: 2013-06-27, 23:40   

Ryuichi, można by rzec, że już nie żył. Był na skraju wytrzymałości psychicznej. Czuł, jak jego serce próbuje wyrwać się z jego wnętrza i uciec jak najdalej od tej masakry, która wisiała wręcz w powietrzu. Dwa stworki, Pineco i Pichu, dzielnie broniły swojego trenera, co wręcz doprowadziło do jego wzruszenia. Musiał jednak wziąć się w garść i działać szybko. Niestety, jego morale spadły poniżej zera w chwili, w której Kōn został trafiony masywnym ogonem Arbadry. Szyszka odleciała, rozbijając się swoim twardym cielskiem o najbliższe drzewo, na które została pchnięta. To musiało boleć! - krzyknął w swych myślach. Oto jednak z pomocą przyszedł mu Graveler - Pokemon, którego miał okazję spotkać po raz pierwszy w swoim życiu. Pędząca, kamienna kulka wpadła na potwora i odrzuciła go w tył, powodując u Arbadry bliższe spotkanie z pniem drzewa. Na ten widok chłopak uśmiechnął się, prędko jednak ten uśmieszek zniknął z jego twarzy. [u]Do kogo należy ten Pokemon?[/i] - Zadał sobie pytanie. Prędko otrzymał na nie odpowiedź. Dostrzegł Pivot'a i Sonę, którzy wyłonili się z ciemności. Przyszli mu na ratunek. Hah! Jemu! A dopiero co sam myślał o tym, że zgubili się w lesie i potrzebują ratunku. Poczuł jednak ukłucie zazdrości. Teraz ten marynarz mógł zgrywać bohatera, a Kagawa gryzł glebę, trzęsąc się ze strachu przed potworem, który przybył do ich obozu, aby urządzić sobie z niego szybką kolacyjkę. Nie miał ochoty komentować słów towarzysza. Uznał, że nie ma ku temu takiej potrzeby, tym bardziej, że walczył w tej chwili z myślami. Co jakiś czas zerkał to w stronę Arbadry, to w stronę swojego Pineco oraz Pichu, a to na Sonę, która postanowiła skryć się za nim. Ehh... I co, widzisz mnie; przerażonego i z podkulonym ogonem w obliczu zagrożenia... I co sobie o mnie myślisz, hmm? - Pomyślał. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że przygląda się swojej przyjaciółce z wyrzutami wymalowanymi na swej facjacie. Prędko jednak odwrócił spojrzenie, wlepiając je w kamiennego stworka, którego przywlókł ze sobą Pivot.
_________________
Przygoda
Dziennik Przygód
Zapis u Mistrza Gry

Imię: Ryuichi
Nazwisko: Kagawa
Ksywka: Sumizome lub Sumi (krócej)
Wiek: 17

Towarzysze (w podróży):
  • Sona (przyjaciółka z dzieciństwa)
  • Pivot (Przypadkiem napotkany marynarz)


Miejsce pobytu: Route 32
Aktualny cel: Dotrzeć do Violet City

Przedmioty:
- ubrania na zmianę
- koc
- portfel z Kartą Identyfikacyjną
- 1 pusty Poké Ball
- 5x Oran Beery (właściwości lecznicze)

Pokémony:
 
 
 
Omega 



Wysłany: 2013-06-28, 10:37   

Gdyby ktoś obcy stał z boku, z pewnością by sobie pomyślał, że nieco spietrałeś. Twoje pokemony były na najniższym poziomie ewolucji, zaś jedynym osobnikiem, który był w stanie jakoś zaszkodzić monstrum, jest kamienna kula o dwóch parach łap oraz zadziornym wyrazie twarzy. Pivot wypiął dumnie pierś ku przodowi, dumny ze swojego podopiecznego, stawiającemu dzielnie opór oprawcy. W rzeczywistości było troszeczkę inaczej. Co prawda ograniczała Ciebie wiedza na temat ataków podopiecznych, jak i niewielkie doświadczenie w pojedynkach, jednak udawało Ci się zranić przeciwnika w jakiś sposób. Po prostu Pivot wyłonił się w najodpowiedniejszym dla siebie momencie. Całe szczęście, że Sona preferowała chowanie się za Twoją osobą, niż za obcym blondynem, który nie przypadł jej do gustu. Arbadra zasyczała groźnie, kołysząc końcówką ogona niczym grzechotnik. Pichu był na swojej pozycji, gdzieś tam pod osłoną mgły, zaś Pineco podskakiwał ze złości w miejscu, rozmącając jedyną zasłonę. Gravler natomiast zaciskał dłonie w pięści, przygotowując się do następnego ataku. Kiedy tak staliście w milczeniu, prawdopodobnie czekając na pierwszy ruch ze strony oponenta. Monstrum nagle zaczęło przekrzywiać łeb na boki, zupełnie jakby czegoś nasłuchiwał, po czym zatrzepotał mocno skrzydłami i wykonując szybki ruch do tyłu, zniknął gdzieś w ciemnościach lasu. Nawet nie zauważyliście kiedy, a charakterystyczny trzepot błoniastych wioseł zamilkł w leśnym zgiełku. Jedyne co mogło przykuć uwagę, to przedziwne wołanie z oddali: Hop Ho~op!
Zupełnie jak na zawołanie, mgła również zaczęła się ulatniać, ukazując mokrą oraz udeptaną trawę, Wasze plecaki wraz z miejscem na ognisko i sam chrust przyniesiony przez parę blondwłosych postaci. Pivot wypuścił ze świstem powietrze z płuc, pozwalając dumnie wypiętej piersi opaść. Prawdopodobnie był to wymuszony efekt, aby przestraszyć swoją postawą przeciwnika. Jedyne co, to jego podopieczny wydawał się naturalnie zadowolony ze wszystkiego. Sona wyjrzała zza Twojego ramienia, rozglądając się po okolicy. Kiedy uznała, że wszystko jest w porządku, również odetchnęła i wyszła przed Ciebie, by po chwili uwięzić Twoją osobę w mocnym uścisku. Niby wcześniejsza jej postawa niczego nie sugerowała, jednak teraz wydawało się, iż blondynka łkała, roniąc gorzkie łzy. Marynarz podrapał się w tył głowy i kiedy uznał swoją obecność za zbędną w obecnej chwili, przywołał Gravler'a do kapsuły oraz odszedł kawałek do tyłu, by pozbierać porozrzucane patyki. Sona milczała, kurczowo zaciskając palce na Twojej koszuli i ramionach, nie mając ochoty ich puszczać za żadne skarby. Pewnie obawiała się, że straci kogoś cennego, jednak wstyd jej było się do tego przyznać. Teraz jednak, te wcześniej wciśnięte hamulce, natychmiast puściły ze zgrzytem.
 
 
Sumizome 

Wysłany: 2013-06-28, 12:04   

Ryuichi długo nie mógł uwierzyć w to, co się wydarzyło w ciągu kilku kolejnych chwil. Arbadra uciekła, mgła, którą zapewne rozprzestrzeniła, zniknęła, a Sona wtuliła się w osobę czerwonowłosego chłopaka, łkając przy tym i mocno zaciskając palce na jego ubraniach. W pierwszej chwili nie mógł dać wiary, że monstrum postanowiło uciec. Zainteresowało go, dlaczego bestia uciekła akurat w tym momencie. Wątpił w to, że przestraszyła się Pivota i jego Gravelera. Pokręcił wręcz głową z niedowierzaniem. Prędko jednak zainteresował się tym, jak miewają się jego Pokemony. Skoro mgła opadła, mógł się im bliżej przyjrzeć. Pineco był wręcz rozwścieczony, co próbował wyrazić poprzez podskakiwanie w miejscu. Pichu natomiast wydawał się spokojny. Dwa maluchy w tak młodym okresie swego życia zostały poddane walce, której nie mogły podołać. I Kagawa w żaden sposób nie winił ich za to. Ocaliły jego życie, gdy myślał, że jest już po nim. Uśmiechnął się, jednak wszelkie uczucia odpłynęły w zapomnienie, gdy poczuł na sobie żelazny uścisk Sony i jej ramion. Zamrugał dwukrotnie, spoglądając na dziewczynę, początkowo z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy.

- Sona... ? - Spytał, dość cichym i spokojnym głosem. Zdążył się już uspokoić, lecz serce wciąż waliło niczym oszalałe. W jednej chwili poczuł ciepło na sercu. Ponownie się uśmiechnął, odwzajemniając uścisk. Ułożył swoją lewą rękę na jej łopatkach, a prawą w okolicy talii i mocno przycisnął do siebie. - Nie bój się, już jest w porządku... - Wymruczał, chcąc uspokoić zapłakaną dziewczynę. Pewnie się przestraszyła... - Pomyślał, wzdychając i zamykając przy tym oczy.
_________________
Przygoda
Dziennik Przygód
Zapis u Mistrza Gry

Imię: Ryuichi
Nazwisko: Kagawa
Ksywka: Sumizome lub Sumi (krócej)
Wiek: 17

Towarzysze (w podróży):
  • Sona (przyjaciółka z dzieciństwa)
  • Pivot (Przypadkiem napotkany marynarz)


Miejsce pobytu: Route 32
Aktualny cel: Dotrzeć do Violet City

Przedmioty:
- ubrania na zmianę
- koc
- portfel z Kartą Identyfikacyjną
- 1 pusty Poké Ball
- 5x Oran Beery (właściwości lecznicze)

Pokémony:
 
 
 
Omega 



Wysłany: 2013-06-29, 09:17   

Dziewczyna przyjęła Twoje słowa otuchy z wdzięcznością, powoli przestając się trząść oraz szlochać. Po krótkim czasie jej uścisk stawał się coraz słabszy, nie wymuszony, a naturalny. Pivot zerkał na Was z zazdrością, prawdopodobnie marząc o tym, by blondynka przytulała się do jego osoby. Cóż, znaliście się ładnych parę lat, jednak kontakt w pewnym momencie się urwał, by ponownie się odnowił. Teraz jednak, stojąc tak na ciemnej polance, mogliście oddać się tej jednej chwili, w której to Sona opuściła swoją gardę i wtulała się w Twoją osobę. Pichu patrzył na Waszą dwójkę z czymś w rodzaju satysfakcji oraz przyjaznym błyskiem w oku. Pineco natomiast, czując że nadeszła najodpowiedniejsza chwila, przetransportował się cichcem nieopodal żółtej myszki i już zrobił susa w jej stronę, by również okazać swoją przyjaźń oraz radość, kiedy to elektryczny pokemon odskoczył zgrabnie do tyłu. Miniaturowy wojownik pokręcił głową w stronę szyszki, dając jej znać, że nie ma ochoty na obściskiwania się. Może kiedyś... ale nie tym razem. Kōn zrobił smutne oczy, jednak szybko wrócił mu dobry humor, ponieważ niedawno adoptowany stworek podszedł do niego z uśmiechem klepiąc łapką po głowie.
Nagle niewielka część polanki rozbłysła ciepłym i bezpiecznym światłem, któremu towarzyszyło przyjemne strzelanie suchych gałązek oraz liści. Właśnie Pivot rozpalił niewielkie ognisko po środku kamiennego kręgu, mającego na celu odizolowanie płomieni od roślinności. Marynarz wpatrywał się w tańcujące płomyki, ukazując kolejną ze swoich twarzy: zatroskanie oraz tęsknotę. Zapewne marzył o powrocie na pokład jakiegoś statku, o kocu który cuchnął rybami, szorstkiej liny w rękach... o całym życiu marynarza. W pewnym momencie Sona odsunęła się nieco od Ciebie, patrząc się prosto w oczy.
-Obawiałam się, że zginiesz...- wymamrotała, pochylając głowę ku dołowi, zapewne próbując zamaskować swoje uczucia. Wydawała się być taka krucha niczym porcelana.
 
 
Sumizome 

Wysłany: 2013-06-29, 15:37   

Ryuichi wciąż przytulał Sonę do momentu, w którym ta nie rozluźniła swojego uścisku. Kiedy tak się stało, on powoli zaczął rozluźniać także i swoje ręce. Odsunął się na krok od dziewczyny, gdy ich przyjacielski uścisk dobiegł końca, po czym rozejrzał się po polanie. Dostrzegł, jak dwa stworki w końcu przestał ze sobą walczyć, a jedynie okazywać sobie uczucia. Pineco posmutniał, gdy Pichu odskoczył od jego przytulańca, jednak prędko ponownie się rozpogodził, gdy żółta myszka poklepała go po głowie. Uśmiech wyskoczył na twarzy Kagawy. Cieszył się, że dwa stworki w końcu doszły do porozumienia w swojej sprawie. Miał tylko nadzieję, że liczba konfliktów zmniejszy się, a nowo schwytany stworek zaaklimatyzuje się w nowym towarzystwie, na które, póki co, był skazany. Ryuichi wręcz roześmiał się w duchu, gdy zdał sobie sprawę, że zaczął myśleć o tym, jakby to Pichu trafił do istnego piekła, w którym musi wytrzymać, aby jego psychice nie zagrażało nic złego. Następnie jego uwagę przykuło ognisko, które rozpalił Pivot. Wyglądał na przygnębionego. Lepiej dla niego, gdyby się przespał... - pomyślał. Nie mógł jednak długo zaprzątać sobie tym myśli, gdyż Sona ponownie się odezwała.

- Posłuchaj no... - Zaczął, chwytając jej ramiona, jednak trzymając się na bezpieczną odległość. - Dzisiaj uniknąłem już śmierci dwa razy. Raz Ty przybyłaś mi z pomocą, gdy moja opętana matka chciała zarżnąć mnie nożem kuchennym, a drugi raz niedawno, gdy wraz z Pivotem przyszłaś odstraszyć bestię. I udało Wam się! - Wyszeptał nieco głośniej, po czym szeroko się uśmiechnął, nieco przysuwając do siebie dziewczynę. - Jak widzisz... Trudno mnie zabić. Jestem skurczybykiem, który nie tak łatwo odda swoją duszę śmierci - Po tych cicho wypowiedzianych słowach, przysunął swoją głowę do Sony, oddając jej delikatnego buziaka na prawym policzku. Przytulił ją następnie do siebie, na kolejnych parę chwil więżąc ją w żelaznym uścisku, po czym dodał. - Mam wspaniałą przyjaciółkę, która zawsze przyjdzie mi z pomocą... I dlatego wiem, że mam dla kogo żyć... - Wyszeptał jej do ucha, ciesząc się przy tym jak małe dziecko. Wiedział, że obecna chwila nie będzie trwała długo i niebawem będzie trzeba wrócić do towarzystwa Pivota i trzech stworków, jednak na razie chciał rozkoszować się sytuacją, w której znalazł się sam na sam ze swoją najlepszą i jedyną, jaka mu pozostała, przyjaciółką.
_________________
Przygoda
Dziennik Przygód
Zapis u Mistrza Gry

Imię: Ryuichi
Nazwisko: Kagawa
Ksywka: Sumizome lub Sumi (krócej)
Wiek: 17

Towarzysze (w podróży):
  • Sona (przyjaciółka z dzieciństwa)
  • Pivot (Przypadkiem napotkany marynarz)


Miejsce pobytu: Route 32
Aktualny cel: Dotrzeć do Violet City

Przedmioty:
- ubrania na zmianę
- koc
- portfel z Kartą Identyfikacyjną
- 1 pusty Poké Ball
- 5x Oran Beery (właściwości lecznicze)

Pokémony:
 
 
 
Omega 



Wysłany: 2013-07-02, 07:39   

Sona oniemiała. Może nawet i była usatysfakcjonowana słowami, które jej wyszeptałeś, jednak mimo tego na twarzy pojawiła się nutka zdziwienia. A zwłaszcza wtedy, kiedy ucałowałeś jej policzek oraz przysunąłeś do siebie, tworząc bezpieczną barierę z rąk. Jak sam poprawnie stwierdziłeś, wielkimi krokami zbliżała się ta chwila w której będziecie musieli rozluźnić swoje uściski, by powrócić do rozmarzonego blondyna, siedzącego nieopodal ogniska i smażącego coś nad nim na długim patyku. Po zapachu oraz przyjemnym skwierczeniu można wywnioskować, że była to jakaś kiełbaska. Jak się okazało, niewielka ilość światła prezentowała u boku Pivota jeszcze trzy patyki oraz około dziesięciu mięsiw, które czekały tylko na podgrzanie. Pichu przycupnął również niedaleko "grilla", wziąwszy miniaturową wersję gałązki, która uginała się pod ciężarem dosyć dużego kawałka wędliny w cienkim flaku. Pineco patrzył się z fascynacją na wyciekający tłuszcz, który po chwili opadał do rozgrzanego ogniska, wywołując przyjemne skwierczenie. Niestety, ale szyszki nie powinny jadać mięsiwa, dlatego też Kōn wyszperał sobie cichcem parę jagódek z plecaka marynarza oraz zaczął je sobie szamać w ukryciu. Zanim jednak przyłączyliście się do wieczerzy, Sona spojrzała Tobie prosto w oczy oraz uśmiechnęła się delikatnie, próbując oddać w nim cały swój wdzięk. Kiedy tak też się stało, dziewczyna odsunęła się kawałek do tyłu, podchodząc do postaci marynarza. Blondyn co jakiś czas obracał swoją gałąź, sprawdzając czy posiłek upiekł się równomiernie z każdej strony. Brązowa skórka zaczęła zmieniać kolor na ciemniejszy, bliźniaczo podobny do czerni, jednak najwyraźniej dla podróżnika to było troszeczkę za mało. Zwęglone jedzenie raczej nasuwało na myśl osobę preferującą ogniste stworzenia, jednak pozory mogą mylić. Zielonooka usiadła po sułtańsku, chwytając w ręce swój kijaszek oraz nadziewając na ostrzejszy koniec swoją kiełbaskę. Zanim jednak ludzkie towarzystwo zdążyło wziąć się za konsumpcję swoich posiłków: Pichu rozdziawił usta, połykając w całości swój posiłek. Mlaskając oraz mrucząc w zadowoleniu, stworek przeżuwał dokładnie ogromną porcję, po czym przełknął ją głośno. Klepiąc się po wzdętym brzuszku, oblizywał wykrzywione w błogim uśmiechu wargi. Pineco natomiast reflektował położenie się już spać, tak więc pozostawiając porozsypywane po okolicy szypułki jagód, przewrócił się na bok i zasnął.
Pivot nadal był milczący, nadal trzymając spopielałą już kiełbaskę nad ogniem, zapominając już o obracaniu jej nad płomieniami. Najwyraźniej coś go gryzło...
_________________
1. 2. 3. 4. 5. 6.7.
8. 9. 10. D.O.
Typhlosion RapsodiaFlame Charge, Smoke Screen, Flamethrower, Flame Wheel, Swift, Quick Attack
Noctowl Moonlight Air Slash, Peck, Hypnosis, Confusion, Reflect, Echoed Voice
Meganium Taiyo Tackle, Vine Whip, Magical Leaf , Poison Powder, Reflect, Body Slam
Pupitar Tetra Bite, Sandstorm, Rock Slide, Scary Face, Dark Pulse
Flaaffy Bella Tackle, Growl, Thunder Shock, Cotton Spore, Elektro Ball
Ledyba Iris Tackle, Supersonic, Comet Punch
Sneasal Shadow Ice Punch, Quick Attack, Scratch, Faint Attack, Icy Wind
Eevee MorganaTackle, Quick Attack, Bite, Swift, Sand Attack
Croconaw Dundee Scratch, Water Gun, Bite, Rage, Bubble Beam
Charmander Lizardon Scratch, Growl, Ember, Smoke Screen, Metal Claw(35%)
Venipede ??? ??? ??? ??? ??? ??? ???

Zwycięstwa|Remisy|Przegrane=7|5|2
Odznaki: [.] [.] [.] [.] [.]
Dni podróży: 15
Lokalizacja: Goldenrod City *WIOSNA*

DZIENNIK PRZYGÓD + Ekwipunek

Do otrzymania: , HM03 Surf, , , TM02 Dragon Claw, Orange Island, TM79 Dark Pulse, , , /

Curse me, hate me, hurt me, kill me
 
 
Sumizome 

Wysłany: 2013-07-05, 01:45   

Ryuichi poszedł w ślady swojej przyjaciółki i niedługo po niej dołączył do obozowiska, starając się usiąść jak najbliżej ognia, aby móc ogrzać swoje ciało. Miniony incydent z Arbadrą, który, a przynajmniej miał taką nadzieję, był ostatnim wydarzeniem tego dnia, spowodował na jego ciele wylew potu, który w połączeniu z chłodnym powietrzem ostudził temperaturę jego ciała do minimum. Chciał ją odzyskać właśnie poprzez przysiadanie się do ogniska. Wraz z tym czynem pochwycił jeden z drewnianych kijków, wyrobionych na wzór szpikulców, na który nabił jedną z kiełbasek i jeden kawałek mięsa. Następnie podłożył całość nad ogień, trzymając mocno kijek w prawej dłoni, aby całość nie skończyła w trawiących płomieniach ognia. Uśmiechnął się, gdy dostrzegł na swojej kiełbasce pierwsze oznaki pieczenia, a także gdy dostrzegł, jak jego Pokemony idealnie radzą sobie ze znalezieniem pożywienia. Pineco zamiast mięsa wolał bardziej dietetyczne jedzenie, natomiast Pichu nie odmówił jednego kawałka mięsa, który został wręcz pochłonięty przez żółtą mysz. Wolną ręką poklepał gryzonia po łebku, szczerząc się do niego.

- Smakowało Ci, malutki? - Spytał, zdając sobie wówczas sprawę, że przez cały dzień zapomniał o jednej, możliwe wręcz, że najważniejszej rzeczy, którą powinien był załatwić na samym początku, aby jednak określić płeć swojego stworka, musiał się dobrze przypatrzeć, aby nie wystraszyć elektrycznego stworka. Nie chciał przecież zostać popieszczony wyładowaniami elektrycznymi. Kiedy uda mu się ustalić płeć swojego Pokemona, uśmiechnął się do niego jeszcze szerzej. - Czy podobałoby Ci się imię "Gesshirui"? - Spytał.

Jeżeli jego stworek ucieszy się i zaakceptuje nowe imię, rozmowa pomiędzy nimi zostanie natychmiastowo zakończona, a wzrok Ryuichi'ego powędruje w kierunku Pineco, który postanowił się przespać. To samo robi w momencie, w którym Pichu nie ucieszy się z imienia. To będzie jednak oznaczało, że czerwonowłosy chłopak będzie musiał wymyślić nieco lepsze imię dla swojego podopiecznego. W międzyczasie, pomiędzy obracaniem swojego kijka nad językami ognia, wycofał swojego Pokemona-szyszkę z powrotem do Poke Ball'a, dając mu odpocząć po atrakcjach, które zgotował im ten długi dzień. A chciałem tylko dotrzeć do Violet City... I tak oto znalazłem się na Route 32... Heh... Ciekawe, co przyniesie nowy dzień... - pomyślał, przenosząc spojrzenie na posępnego Pivot'a. Nie chcąc zadręczać go pytaniami o to, o czym myśli, postanowił zmienić temat, zadając mu kilka pytań. Kierował je także do Sony, która mogła mieć o tym jakieś pojęcie.

- Mam nadzieję, że nie nadszarpniemy zbytnio Twoich zapasów tym posiłkiem? - Spytał, wskazując kiwnięciem głowy na kawałki mięsa i kiełbaski, które posiadał marynarz. - Chciałbym Ci również podziękować za ratunek. To bardzo miłe z Twojej strony. Jestem Ci dłużny przysługę. Poza tym, nie sądziłem, że także posiadasz Pokemony. Dlaczego wcześniej nie powiedziałeś? - Dopytywał, choć zapewne znał odpowiedź na ostatnie pytanie. "Bo nie pytałeś" - odpowiedział sobie natychmiastowo w myślach. Chciał jednak usłyszeć odpowiedź marynarza. Nie czekając jednak na odpowiedź, chciał szybko zadać kolejne pytanie. - Jak myślicie, czy uda nam się schwytać jakiegoś wodnego stworka, nim ruszymy rano w dalszą drogę? - Spytał, kierując to jedyne pytanie zarówno do Pivota i Sony. Jeżeli uzyska odpowiedzi na swoje pytania, bez słowa zabiera się za pałaszowanie mięsiwa znajdującego się na końcu jego kijka, pochłaniając kawałki mięsa w błyskawicznym tempie.
_________________
Przygoda
Dziennik Przygód
Zapis u Mistrza Gry

Imię: Ryuichi
Nazwisko: Kagawa
Ksywka: Sumizome lub Sumi (krócej)
Wiek: 17

Towarzysze (w podróży):
  • Sona (przyjaciółka z dzieciństwa)
  • Pivot (Przypadkiem napotkany marynarz)


Miejsce pobytu: Route 32
Aktualny cel: Dotrzeć do Violet City

Przedmioty:
- ubrania na zmianę
- koc
- portfel z Kartą Identyfikacyjną
- 1 pusty Poké Ball
- 5x Oran Beery (właściwości lecznicze)

Pokémony:
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 8